Jeszcze kilkanaście lat temu wyjazdy zarobkowe Polaków do krajów Europy Zachodniej były masowym zjawiskiem. Praca sezonowa – szczególnie w rolnictwie – stanowiła dla wielu atrakcyjną możliwość poprawy sytuacji materialnej. Dziś jednak obserwujemy wyraźną zmianę tego trendu. Jak wynika z doniesień medialnych, m.in. artykułu Interii, niemieccy i holenderscy rolnicy mają coraz większy problem ze znalezieniem pracowników z Polski do zbiorów, w tym popularnych szparagów. Jak się okazuje, żadna inna nacja nie jest skora do tej ciężkiej pracy.
Sytuacja niemieckich i holenderskich plantatorów zaczyna przypominać dramat. Brakuje im rak do pracy, co powoduje stratę plonów i zwiększanie ceny szparagów na rynku. Jednym z kluczowych powodów tej zmiany jest rosnąca zamożność Polaków. W ostatnich latach Polska znacząco nadrobiła dystans gospodarczy wobec Zachodu. Wzrost wynagrodzeń, poprawa warunków pracy oraz rozwój rynku wewnętrznego sprawiają, że wyjazd do ciężkiej pracy fizycznej za granicę przestaje być opłacalny. Coraz więcej osób znajduje zatrudnienie w kraju lub wybiera lepiej płatne i mniej wymagające zajęcia.
Zmienia się również struktura aspiracji zawodowych. Młodsze pokolenie Polaków częściej inwestuje w edukację i rozwój kompetencji, co przekłada się na inne oczekiwania wobec pracy. Zajęcia sezonowe w rolnictwie, często trudne fizycznie i wykonywane w wymagających warunkach, nie są już postrzegane jako atrakcyjna opcja.
Problem niedoboru pracowników dotyka szczególnie kraje Europy Zachodniej, takie jak Holandia i Niemcy. Gospodarki tych państw przez lata opierały się częściowo na napływie siły roboczej z Europy Środkowo-Wschodniej. Obecnie jednak muszą szukać alternatywnych rozwiązań – zarówno poprzez automatyzację, jak i zatrudnianie pracowników z innych regionów świata. Okazuje się jednak, że oprócz Polaków niemal nikt nie nadaje się do tej ciężkiej pracy.
Jeden z plantatorów skarżył się, że Rumuni popracowali u niego tylko kilka dni i zrezygnowali. Inna grupa obiecała przyjechać i tego nie zrobiła, z kolei murzyńscy imigranci przysłani przez urząd pracy byli bardzo powolni i niedokładni.
Sytuacja ta pokazuje głębsze procesy zachodzące w Europie. Wyrównywanie poziomu życia między krajami UE prowadzi do zmniejszenia migracji zarobkowej z biedniejszych do bogatszych państw. To naturalny etap rozwoju gospodarczego i integracji europejskiej. Zmiany te stawiają przed rządami i przedsiębiorcami nowe wyzwania. Konieczne staje się dostosowanie modeli biznesowych, inwestycje w technologię oraz tworzenie bardziej atrakcyjnych warunków pracy. Rynek pracy w Europie wchodzi w nową fazę, w której tania siła robocza z innych krajów UE przestaje być oczywistością.
NASZ KOMENTARZ: Z perspektywy Polski niemieckie problemy to sygnał pozytywny. Oznacza bowiem rosnącą siłę naszej gospodarki i poprawę jakości życia obywateli. Skoro coraz mniej osób decyduje się na emigrację zarobkową, Polska stopniowo przestaje być krajem eksportującym pracowników. Niestety, rząd warszawski Donalda Tuska chce zwalczyć ten trend. Robi wszystko by spowolnić naszą gospodarkę i zubożyć Polaków, tak by znów byli zmuszeni do wyjazdu do pracy u „bauera”. Miejmy nadzieję, że mu się to nie uda. Pokazał swoją nieudolność w tak wielu dziedzinach, że także to zadanie mu nie wyjdzie.
Polecamy również: Rząd Tuska uciął finansowanie stomatologii. Jednocześnie „swoi” wchodzą bez kolejki
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





