Felietony

Dr Karol Skorek: Edukacja czy deprawacja?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Dr Karol Skorek: Edukacja czy deprawacja?

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – ten słynny cytat pochodzi z aktu fundacyjnego Akademii Zamojskiej, datowanego na 1600 rok. Wspomniana myśl jest współcześnie niezwykle istotna, gdyż żyjemy w czasach zaniżania standardów na każdej płaszczyźnie życia. I tak język rynsztoku stał się językiem elit, gdyż publiczne przeklinanie przestało razić, przestało być dyskwalifikujące.

Tatuaże, które były niegdyś wyznacznikiem patologii społecznej, głównie marynarzy oraz kryminalistów, dzisiaj odnajdziemy zarówno u sportowców, jak i służb mundurowych. O ile kiedyś każdy normalny, młody człowiek chciał być dorosły, o tyle teraz wielu dorosłych chce wyglądać niczym nastolatek. W zamierzchłych czasach wyrazem dojrzałości był przede wszystkim formalny ubiór i poważne zachowanie – od tego obecnie odchodzimy, gdyż możemy dostrzec postępującą infantylizację.

Antypedagogika i jej przejawy

Za źródło upadku zachodniej edukacji uznać możemy koncepcję nazywaną antypedagogiką. W dużym uproszczeniu ten nurt neguje potrzebę autorytetu, który steruje rozwojem swojego wychowanka. Wedle tej idei ucznia należy niejako zostawić samopas, by ten mógł sam sobie wybrać prawdę i to, co go interesuje, zgodnie z hasłem: „Róbta co chceta”.

Jak w praktyce wygląda antypedagogika? Uczniu, nie odrabiaj prac domowych, ponieważ może się jeszcze czegoś nauczysz. Nie noś tornistra, ponieważ jest za ciężki. Nie chcesz chodzić na wychowanie fizyczne? Symulujesz chorobę? Damy Ci zwolnienie. Nie potrafisz rachować i pisać poprawnie? Ot, wydamy zaraz orzeczenie o dyskalkulii i dysgrafii. Zachowujesz się publicznie w sposób niewłaściwy? Każde zwrócenie uwagi na takie czyny będzie wiązać się z wybuchem furii, rodziców oraz zainteresowanego.

We współczesnych czasach ojcowie i matki patrzą na swoje dzieci bezkrytycznie, broniąc każde ich niecne postępowanie. Ponadto nauczyciele zatracili swój autorytet. Na ogół system przestał bronić swoich edukacyjnych reprezentantów. Do tego dyrektorzy szkół nierzadko stają w opozycji wobec własnej kadry, gdyż każdy uczeń to dla nich chodząca subwencja. Nikt już nie chce pozwolić sobie na karne relegowanie trudnego wychowanka ze szkoły, co historycznie było istotną sankcją.

Dość ciekawym przykładem progresywnych prób niszczenia zdrowej tkanki społecznej jest wdrożenie do szkół edukacji zdrowotnej. Z jednej strony ten przedmiot, według podstawy programowej, zawiera wiele pożytecznych i nieszkodliwych informacji, dotyczących głównie higieny osobistej, funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, ochrony środowiska, uzależnień internetowych.

Są to treści raczej neutralne bądź pozytywne. Z drugiej natomiast strony pojawiają się w nim wątki dotyczące orientacji psychoseksualnej, tzn. mamy tam próby normalizacji niekonwencjonalnych, nieszablonowych zachowań o charakterze seksualnym, które nie sprzyjają demograficznemu rozwojowi ludzkości. Zdaniem autora wspomniane negatywne treści dyskwalifikują ten przedmiot.

Możemy wyróżnić szereg fatalnych skutków mających swą podstawę w niewłaściwych rozwiązaniach pedagogicznych. I tak mamy do czynienia z powstaniem pokolenia płatków śniegu, czyli grupy ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się z merytoryczną krytyką. W sytuacji konfliktowej reagują oni krzykiem oraz płaczem. Mamy problem z narcyzami mediów społecznościowych oraz patostreamerami, którzy dla atencji zrobią dowolne świństwo.

Dostrzeżmy problem bananowej młodzieży, która przez wandalizmy dokonywane w przestrzeni publicznej wyraża swój brak szacunku względem pracy drugiego człowieka. Powstanie subkultur też świadczy o kryzysie wychowania, o czym świadczy sam przedrostek „sub”, wyrażający niskie położenie, podporządkowanie.

Solucja problemu

Smutne jest to, że tak usilny nacisk kładziemy na edukację seksualną, a nie na to, by kształcić solidnych inżynierów, techników czy personel medyczny. Gdy my błaznujemy na naszym kontynencie, w tym samym czasie państwa azjatyckie stawiają na STEM (z ang. science, technology, engineering, mathematics). Warto zapoznać się z tym, jak wysoki poziom merytoryczny reprezentuje Gaokao (chiński odpowiednik matury). Każdy rozumie tam, że tylko poprzez naukę można się wybić z biedy – nas zepsuł dobrobyt, gdyż takie naturalne, zdroworozsądkowe myślenie zanika.

Jeżeli chcemy zawrócić z tego destrukcyjnego kierunku, który obraliśmy, musimy wrócić do korzeni. U podstaw sukcesu Europy leży edukacja klasyczna – jej celem było formowanie człowieka „pięknego moralnie”, cnotliwego. Rozwój młodej osoby, zgodnie z ideą kalokagatii, winien mieć wymiar duchowy, intelektualny i fizyczny. Początek edukacji wiązał się z gramatyką, dialektyką oraz retoryką. Później, na wyższych stadiach kształcenia uczono arytmetyki, geometrii, muzyki, astronomii. Innymi słowy, najpierw uczymy podstaw, uczymy logicznego myślenia, a później rozwijamy umiejętności o charakterze technicznym.

Pierwotne metody wychowawcze działają, gdyż na ogół nikt nie chce źle dla swoich dzieci, a dorośli mają coś, czego nie mają młodsi, tj. życiowe doświadczenie oraz trzeźwą ocenę sytuacji. Najmłodsza latorośl nie wie, że należy jeść łyżką oraz widelcem, że przez pomyłkę można napić się jednym haustem żrący środek czyszczący, że gorącą patelnia parzy, a pewne działania grożą reperkusjami, z którymi będziemy mierzyć się do końca życia (np. nieprawidłowo wykonany skok do wody).

Po to są właśnie starsi oraz mądrzejsi, aby nas socjalizować na wczesnym etapie życia, aby przestrzegać nas przed głupimi zachowaniami. I właśnie dlatego antypedagogika ze swoim puszczeniem wychowanka samopas nie ma żadnego sensu.

Ludzie co do zasady najlepiej wspominają twardą szkołę. Do końca życia pamiętamy głównie nauczycieli, którzy dali nam do wiwatu za młodu. Stąd też w naszych czasach potrzebujemy jednostek oświatowych opartych w mocnym stopniu na porządku i dyscyplinie. Zacznijmy ponownie stosować realne sankcje za niewłaściwe zachowanie. Przywróćmy mundurki, elementy musztry, akcje sprzątania świata i uroczyste apele. Uczmy logicznego oraz krytycznego myślenia – zamiast przedmiotów ideologicznych. Finalnie warto stworzyć system zachęcający do samodzielnego pogłębiania wiedzy, gdyż żadna siła nie pokona fascynatów i samouków.

Podsumowanie

Nie dajmy sobie wmówić, że klasyczna wizja pedagogiki straciła swą aktualność – nie, to Europejczycy stracili rozum, za co zresztą zapłacą straszliwą cenę w przyszłości. Przed nami na widnokręgu rysują się trudne czasy. Obecny system odniesie porażkę z przyczyn demograficznych i finansowych. Dlatego też wyzwania, jakie przed nami stoją, będą wymagały ludzi o charakterze ze stali.

Wychowanie takich osób wymaga jednak woli oraz chęci. W przeciwnym wypadku rzeczywistość zdominują mięczaki i pantoflarze, tylko czekający na to, by pójść potulnie pod wahabicki nóż. Zmiany prędzej czy później przyjdą, gdyż przyroda nie znosi próżni, a niepodległy kraj nie jest czymś, co każda społeczność ma zagwarantowane.

Polecamy również: Na Ukrainie rośnie skala dezercji

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!