Armia USA rozmieszcza w swoich bazach na Bliskim Wschodzie czołgi i bojowe wozy bojowe piechoty, przygotowując atak lądowy i powietrzny na Iran. W rejon Zatoki Perskiej wysłano co najmniej jeden lotniskowiec wraz z eskortującą go grupą uderzeniową. Na lotniskach wylądowało też kilkadziesiąt samolotów transportowych z bronią, amunicją i personelem, a także bombowców i myśliwców. Jednocześnie trwa ewakuacja cywilów, pracujących dla amerykańskich baz. Kiedy może nastąpić atak?
Podjudzeni przez Żydów Amerykanie, znów uderzą na Iran. W stronę Bliskiego Wschodu kieruje się grupa lotniskowca o nazwie George H.W. Bush, a także myśliwce z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji. Prezydent USA Donald Trump, który w zamian za atak na Iran otrzymał zapowiedź uhonorowania najwyższym odznaczeniem Izraela, wielokrotnie groził reżimowi w Teheranie atakiem w związku ze zwalczaniem antyrządowych demonstracji, prowadzonych przez agentów Mossadu. Represje Teheranu doprowadziły do śmierci tysięcy osób, a Trump obiecał protestującym, że „pomoc jest w drodze”.
Pojawił się jednak pewien problem. Amerykańscy planiści wojskowi poprosili prezydenta, aby dał im więcej czasu na przygotowania, ponieważ według nich, armia ma w rejonie zbliżającego się starcia wciąż zbyt skromne siły, aby przeprowadzić skuteczne operacje ofensywne i defensywne. Amerykańskim bazom w ZEA, Kuwejcie i Iraku, grozi zniszczenie, w wyniku działań irańskich dronów i rakiet. Domagają się zwiększenia obrony powietrznej.
Choć inwazja została tymczasowo wstrzymana, Trump dotychczas nie wykluczył kategorycznie ataku na Iran. Jeśli zdecyduje się na uderzenie, jego opcje obejmą szeroki wachlarz, od chirurgicznych ataków na siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i mordujące protestujących paramilitarne oddziały Basidż, po atak na samego ajatollaha Alego Chameneiego, a nawet ponowne uderzenie w obiekty nuklearne. Zniszczenie irańskiej obrony przeciwlotniczej i systemów rakiet krótkiego zasięgu może być kolejną opcją, aby zmniejszyć ryzyko przyszłych operacji.
O podtrzymaniu gotowości do ataku na Iran świadczą niespotykane wcześniej dostawy na Bliski Wschód ciężkiego sprzętu, w tym właśnie czołgów M1 Abrams i wozów bojowych piechoty M2A3 Bradley, które stanowią trzon amerykańskich formacji pancernych. Abrams zapewnia dużą siłę ognia i ochronę wojsk lądowych, podczas gdy Bradley transportuje piechotę i zapewnia bezpośrednie wsparcie ogniowe. Między innymi o ten sprzęt zabiegali amerykańscy planiści przygotowujący operację przeciwko Teheranowi.
Według portalu Armyrecognition w nadchodzącym tygodniu na Bliski Wschód przybędzie Grupa Uderzeniowa Lotniskowca Abraham Lincoln z towarzyszącymi mu ośmioma dywizjonami lotniczymi i wspierającymi go krążownikiem rakietowym klasy Ticonderoga USS Mobile Bay i niszczycielem rakietowym klasy Arleigh Burke z dużą liczbę wyrzutni rakietowych, które mogłyby zostać użyte do ataku na Iran. W pobliżu grupy płynie okręt podwodny, nieujawniony z nazwy ze względów bezpieczeństwa operacyjnego.
Bardzo możliwe, że atak nastąpi pod koniec tego miesiąca. Wystarczy kilka dni, by przekonać się, czy „demokracja” „zwycięży” w kolejnym, roponośnym kraju.
Polecamy również: Mimo weta Nawrockiego, rząd Tuska nie ustaje w próbach wprowadzenia cenzury
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




