Europa Wiadomości

Brytyjska agencja fałszowała dane meteo, by zadowolić lobby klimatyczne

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W Europie narasta ofensywa zielonych komunistów. W związku z tym warto przypomnieć, że brytyjska agencja meteorologiczna Met Office znalazła się w centrum kontrowersji po pojawieniu się zarzutów dotyczących nieścisłości w jej bazie danych pomiarów temperatury. Dane te były celowo zawyżane, by dowieść, że „planeta płonie”. Sprawa wywołała na przełomie 2024 i 2025 roku ożywioną debatę w mediach społecznościowych i wśród komentatorów zajmujących się polityką klimatyczną.

Brytyjska agencja fałszowała dane meteo, by zadowolić lobby klimatyczne. Według informacji publikowanych przez media oraz niezależnych blogerów, śledczy Ray Sanders miał przeanalizować dokumenty uzyskane w trybie wniosku o dostęp do informacji publicznej (FOI). Twierdził on, że spośród kilkuset lokalizacji wymienionych w bazie Met Office część nie odpowiada fizycznie istniejącym stacjom pomiarowym. W jego interpretacji miało to świadczyć o manipulowaniu danymi meteorologicznymi w celu wzmocnienia przekazu o zmianach klimatu i polityce redukcji emisji.

Met Office nie potwierdziło publicznie, by doszło do fałszowania wyników. Pracownicy rządowi stwierdzili jedynie, że w nowoczesnej meteorologii „stacja” nie zawsze oznacza tradycyjny punkt pomiarowy z budynkiem i personelem. Według nich, w wielu przypadkach są to modele interpolacyjne, zestawy historycznych rekordów lub wirtualne węzły wykorzystywane do ujednolicania siatki danych. Różnice w nazewnictwie mogą prowadzić do nieporozumień, szczególnie gdy informacje są analizowane poza kontekstem metodologii naukowej.

To jednak nie była wystarczająca odpowiedź zwłaszcza, gdy Sanders odkrył, że aż 103 z 302 stacji dostarczających dane o temperaturze w ogóle nie istnieje i do przestrzeni publicznej docierały całkowicie zmyślone dane, oczywiście zawyżające temperaturę, by wyjść naprzeciwko wymaganiom ideologicznym zielonych komunistów.

Sprawa wpisuje się w szerszy spór o wiarygodność instytucji publicznych oraz rolę danych naukowych w kształtowaniu polityki klimatycznej. Zwolennicy ekofanatycznych działań na rzecz ograniczania emisji podkreślają, że globalne trendy temperatury są potwierdzane przez wiele „niezależnych ośrodków badawczych na świecie”. Krytycy natomiast wskazują na potrzebę większej transparentności i łatwiejszego dostępu do surowych danych, gdyż lewicowi aktywiści od lat znani są z manipulacji faktami i pisania pod tezę.

Analitycy zaznaczają, że pojedyncze doniesienia wymagają dokładnej weryfikacji oraz konfrontacji z pełną dokumentacją techniczną. W przeszłości podobne kontrowersje często wynikały z błędnej interpretacji procedur statystycznych lub niepełnego zrozumienia sposobu, w jaki tworzy się długoterminowe serie klimatyczne.

Niezależnie od ostatecznych ustaleń, sytuacja pokazuje, jak duże znaczenie ma przejrzysta komunikacja między instytucjami naukowymi a opinią publiczną. W erze szybkiego obiegu informacji nawet niejednoznaczne doniesienia mogą szybko zostać przedstawione jako dowód na szersze tezy ideologiczne, co utrudnia rzeczową dyskusję o faktach i metodach badawczych.

Polecamy również: Kanadyjski reżim chce eutanazji dla niemowlaków

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!