Lwów honoruje ukronazistę Szuchewycza

II Powojenna Konferencja Żydoznawcza GŁÓWNE WYDARZENIE MAGNA POLONIA II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Program i szczegóły →

Lwowska Rada Obwodowa zdecydowała, że rok 2027 będzie poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romanowi Szuchewyczowi oraz działaczowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołehowi Olżyczowi. Decyzja wywołała oburzenie w Polsce. Trudno się dziwić: władze regionu, z którego pochodzi wielu polskich obywateli i który naznaczony jest tragiczną historią polsko-ukraińskich relacji, postanowiły uhonorować formację i człowieka obciążonych odpowiedzialnością za zbrodnie na polskiej  i żydowskiej ludności cywilnej.

Szczególnie wymowny jest przypadek Szuchewycza. Przyszły dowódca UPA służył w niemieckiej formacji pomocniczej Schutzmannschaft Battalion 201, w której pełnił funkcję oficera w stopniu Hauptmanna, czyli kapitana (zdjęcie poglądowe, siedzi w środku). Była to jednostka podporządkowana niemieckiemu aparatowi okupacyjnemu, wykorzystywana między innymi do działań przeciwpartyzanckich na okupowanych terenach Białorusi. Szuchewycz, zanim stanął na czele UPA, zdobywał zatem doświadczenie wojskowe w strukturach współpracujących z III Rzeszą.

To właśnie tę postać władze obwodu lwowskiego postanowiły wynieść na piedestał. Obok uchwały poświęconej UPA mamy więc do czynienia z kolejnym przykładem budowania polityki historycznej na gloryfikacji środowisk skrajnego nacjonalizmu, których działalność przyniosła Polakom niewyobrażalne cierpienia.

W tym kontekście szczególnie wstrząsające są przytaczane w opracowaniach historycznych rozkazy dotyczące mordowania polskiej ludności cywilnej. W jednym z nich, przypisywanym Szuchewyczowi i datowanym na styczeń 1944 roku, znalazły się słowa: „W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane – tylko polską ludność niszczyć”. Rozkaz ten oddaje istotę antypolskiej polityki tego zbrodniarza oraz badnerowców: nie chodziło o zwykłą walkę zbrojną, lecz o fizycne, brutalne usuwanie Polaków z terenów uznawanych przez ukraińskich nazistów za własne.

Rzeź wołyńska i zbrodnie popełnione w Galicji Wschodniej były elementem brutalnej kampanii wymierzonej w polską ludność cywilną. Ginęli mężczyźni, kobiety, dzieci i osoby starsze. Polskie wsie były atakowane, palone i niszczone, a ocalałych zmuszano do ucieczki. Roman Szuchewycz, jako naczelny dowódca UPA, ponosi odpowiedzialność polityczną i dowódczą za działalność organizacji w okresie eskalacji tych zbrodni. Próby przedstawiania go wyłącznie jako bohatera walki o niepodległość Ukrainy pomijają zasadniczą część jego historycznego bilansu.

Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, gdy na Ukrainie osoby związane z radykalnym nacjonalizmem i kolaboracją z Niemcami są przedstawiane jako wzorce patriotyzmu. Od lat obserwujemy narastający kult Stepana Bandery, Szuchewycza i formacji OUN-UPA. Problemem nie jest samo badanie historii ukraińskiego ruchu niepodległościowego, lecz świadome wybielanie jego zbrodniczych kart i przemilczanie ofiar, przede wszystkim Polaków.

Zjawisko to należy traktować jako przejaw niebezpiecznej radykalizacji polityki historycznej, w której skrajny nacjonalizm zostaje opakowany w język patriotyzmu, a kolaboranci III Rzeszy i sprawcy zbrodni stają się bohaterami kolejnych pokoleń. Takie działania sprzyjają normalizacji ideologii opartych na etnicznym wykluczeniu i podważają szanse na uczciwe pojednanie między narodami.

Jako redakcja Magna Polonia od dawna wskazujemy, że gloryfikacja banderowskiego dziedzictwa nie jest dla Polski problemem marginalnym ani wyłącznie historycznym. To zagrożenie polityczne i ideologiczne, którego nie wolno lekceważyć. Przez lata ostrzeżenia przed kultem OUN-UPA bywały spychane na margines debaty publicznej, a osoby zwracające uwagę na niebezpieczeństwo ukraińskiego nazizmu oskarżano o niechęć do Ukrainy i rosyjską agenturalność. Tymczasem można wspierać Ukrainę w obliczu rosyjskiej agresji, jednocześnie stanowczo protestując wobec fałszowania historii i rosnącego kultu ludobójców.

Dopiero teraz, gdy kolejne decyzje banderowskich władz dotyczące upamiętniania UPA i Szuchewycza wywołują reakcje także w mediach głównego nurtu, temat zaczyna przebijać się do szerszej świadomości. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki ocenił, że decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej godzi w pamięć Polaków i szkodzi stosunkom dwustronnym. Trudno o bardziej wymowny komentarz, zwłaszcza że uchwałę ogłoszono w dniu, w którym polski Instytut Pamięci Narodowej informował o wynikach prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych ofiar zbrodni na Polakach.

Nie można budować trwałego partnerstwa na przemilczaniu masowych mordów ani oczekiwać od zwykłych Polaków, że zaakceptują wynoszenie ich sprawców do rangi bohaterów. Prawdziwe pojednanie wymaga prawdy, ekshumacji, godnego upamiętnienia ofiar i jednoznacznego potępienia zbrodni oraz ich autorów. Nie wystarczy fałszywie zapewniać o przyjaźni a jednocześnie po raz kolejny mówić „DEJ!”, jeśli równocześnie honoruje się ludzi odpowiedzialnych za brutalną rzeź polskich rodzin.

Ogłoszenie roku 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza jest więc czymś więcej niż lokalną uchwałą rocznicową. To kolejny sygnał, że banderowski kult jest istotnym elementem ukraińskiej polityki pamięci. Polska powinna reagować stanowczo i ponad podziałami partyjnymi skrytykować tę politykę historyczną. Milczenie wobec gloryfikacji sprawców zbrodni nie służy ani polskim interesom, ani rzeczywistemu pojednaniu.

Główny nurt bardzo lubi oskarżać wszystkich i wszystko o sprzyjanie rosyjskiej propagandzie. Co jak co, ale ukraiński kult hitlerowskich kolaborantów idealnie wpisuje się w tę właśnie propagandę.  A zatem to nie jest propaganda i powiedzmy sobie to raz a dobrze – Rosja ma niestety rację mówiąc o potrzebie denazyfinacji Ukrainy. I nie jest to pochwała putinizmu. To czyste stwierdzenie faktu.

Polecamy również: Ukrainiec wpadł na przemycie nachodźców

MAGNA POLONIA NA E-MAIL Nie przegap najważniejszych tekstów.

Najważniejsze publikacje, nowe wydania i informacje o naszych działaniach bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Magna Polonia istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować portal, wydawanie książek, działalność kulturalną i kolejne projekty Fundacji.

8 003 zł44%
Cel: 18 200 zł · brakuje 10 197 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →