Zieloni komuniści z Komisji Europejskiej rozpoczęli 9 września konsultacje dotyczące zmian w unijnych przepisach VAT. Jednym z analizowanych obszarów jest sposób odliczania podatku od samochodów osobowych wykorzystywanych przez firmy. Wśród rozważanych rozwiązań znalazło się pełne odliczenie VAT przy zakupie lub leasingu samochodów określanych jako „niepowodujące zanieczyszczeń”. W praktyce chodzi przede wszystkim o pseudoekologiczne samochody elektryczne.
Tylko elektryki maja mieć ulgę podatkową. Komisja uzasadnia rozpoczęcie prac potrzebą lepszego dostosowania zasad VAT do unijnej polityki klimatycznej oraz koncepcji gospodarki zeroemisyjnej. Konsultacje mają potrwać osiem tygodni, a następnie Komisja przeprowadzi dalszą ocenę skutków. Ewentualny projekt zmian w dyrektywie VAT ma zostać przygotowany dopiero na późniejszym etapie.
Obecnie w Polsce przedsiębiorca wykorzystujący samochód osobowy zarówno w działalności gospodarczej, jak i prywatnie może co do zasady odliczyć 50 proc. VAT od wydatków związanych z takim pojazdem. Pełne odliczenie jest możliwe przy wykorzystywaniu samochodu wyłącznie do działalności gospodarczej i spełnieniu określonych wymogów, w tym prowadzeniu odpowiedniej ewidencji.
To właśnie ten mechanizm może stać się przedmiotem unijnej ingerencji. Jeżeli preferencja podatkowa zostałaby powiązana z napędem samochodu, przedsiębiorca kupujący lub leasingujący auto spalinowe mógłby zostać postawiony w gorszej sytuacji podatkowej niż firma wybierająca samochód elektryczny.
Różnica może mieć znaczenie zwłaszcza przy zakupie droższych samochodów i całych flot. W takim przypadku wybór rodzaju napędu przestaje być wyłącznie kwestią ceny, parametrów technicznych czy indywidualnych potrzeb przedsiębiorcy. Zaczyna być również decyzją podatkową.
Komisja Europejska już wcześniej sygnalizowała możliwość stopniowego ograniczania odliczenia VAT dotyczącego samochodów konwencjonalnych. W dokumencie dotyczącym dekarbonizacji transportu drogowego Komisja wskazała, że w ramach planowanej inicjatywy dotyczącej „zielonego VAT” rozważy stopniowe wycofywanie odliczenia VAT związanego z samochodami konwencjonalnymi.
Mechanizm jest więc stosunkowo prosty: nie trzeba formalnie zakazywać przedsiębiorcom kupowania samochodów spalinowych. Wystarczy sprawić, że ich zakup będzie podatkowo mniej korzystny. W przypadku firm, które regularnie wymieniają samochody albo utrzymują większe floty, różnica w wysokości możliwego odliczenia może mieć realny wpływ na decyzje zakupowe.
Zmiany dotyczące VAT nie są jedynym instrumentem wykorzystywanym przez Unię Europejską do przyspieszania elektryfikacji flot. Komisja Europejska prowadzi również działania dotyczące dekarbonizacji samochodów firmowych i wskazuje na możliwość wykorzystywania instrumentów podatkowych do zwiększania udziału pojazdów zeroemisyjnych we flotach przedsiębiorstw. Ma to znaczenie dlatego, że samochody firmowe są istotną częścią rynku nowych aut. W konsekwencji decyzje podejmowane przez przedsiębiorstwa wpływają później także na rynek samochodów używanych.
Samochody kupowane lub leasingowane przez firmy po kilku latach trafiają bowiem często do sprzedaży jako auta używane. Jeżeli struktura rynku nowych samochodów zostanie w coraz większym stopniu przesunięta w kierunku samochodów elektrycznych, z czasem zmieni się również struktura rynku wtórnego.
Czy jednak podatkowe preferowanie elektryków rzeczywiście sprawi, że samochody elektryczne staną się tańsze? Niekoniecznie. Preferencja podatkowa może przede wszystkim zmienić relację cenową pomiędzy poszczególnymi rodzajami samochodów. Jeżeli zakup samochodu spalinowego będzie wiązał się z mniejszym odliczeniem podatku, przedsiębiorca może częściej wybierać samochód elektryczny. To z kolei może zmniejszać popyt firm na nowe samochody spalinowe.
W dalszej perspektywie może to wpływać na podaż takich samochodów na rynku wtórnym. Dla kierowcy, który nie chce lub nie może kupić elektryka, oznaczałoby to potencjalnie mniejszy wybór samochodów spalinowych pochodzących z flot firmowych oraz ich wyższy koszt.
Kierunek unijnych zielonych komunistów jest czytelny: absurdalna polityka klimatyczna coraz częściej uderza nie tylko bezpośrednio w konstrukcję samochodów, ale zaczyna wykorzystywać także instrumenty podatkowe. Wszystko po to aby zmusić nas do kupowania elektryków, które -wszystko na to wskazuje- są ślepą uliczką motoryzacji.
Jeżeli w przyszłości korzystniejsze odliczenia VAT zostaną rzeczywiście powiązane z rodzajem napędu, zakup samochodu spalinowego stanie się mniej opłacalny dla przedsiębiorcy. Presja na pseudoekologię ma bowiem działać nie poprzez jeden spektakularny zakaz, lecz całą serię zmian podatkowych i regulacyjnych, które stopniowo będą zmieniały rachunek ekonomiczny związany z wyborem samochodu. Według unijnych wariatów, ludzie sami w sobie są zbyt głupi, by z własnej woli wybierali elektryczne „dobrodziejstwo”. Muszą do tego zostać zmuszeni w taki czy inny sposób.
Polecamy również: Ukraiński przekręt na darowiźnie od warszawskiego metra
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




