Europa Wiadomości

Francuska policja pomaga przemytnikom nachodźców

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Brytyjski dziennikarz Christian Drogan przeprowadził nietypowe śledztwo dotyczące nielegalnego przemytu migrantów przez kanał La Manche. Podając się za Brytyjczyka poszukiwanego przez wymiar sprawiedliwości, zapłacił 1400 euro za miejsce na łodzi płynącej z północnej Francji do Wielkiej Brytanii. Według jego relacji francuskie służby nie tylko miały nieskutecznie przeciwdziałać przeprawom, lecz w jednym przypadku umożliwić podejrzanym o przemyt mężczyznom powrót na francuski brzeg.

Francuska policja pomaga przemytnikom nachodźców. Dziennikarz związany z zespołem Watchman Media, przez pewien czas działał pod przykryciem w rejonie Calais. Aby dostać się do organizowanej przez przemytników przeprawy, przedstawiał się jako Brytyjczyk, który wcześniej przebywał w Hiszpanii i chciał nielegalnie wrócić do Wielkiej Brytanii. Ostatecznie znalazł pośrednika, któremu zapłacił 1400 euro. Następnie został skierowany do obozowiska, w którym oczekiwali inni migranci. Pomagali im skrajnie lewicowi aktywiści, organizujący nachodźcom żywność, ubrania i telefony komórkowe.

Podczas pierwszej próby przeprawy łódź miała problemy z silnikiem. Francuscy funkcjonariusze wkroczyli wówczas do akcji i zatrzymali część osób podejrzewanych o przemyt. Migranci, w tym Drogan, rozproszyli się. Według reportera nie oznaczało to jednak skutecznego przerwania operacji. Jak relacjonował, ta sama grupa miała następnego dnia ponownie znaleźć się na wybrzeżu i podjąć kolejną próbę przeprawy. Tym razem łódź była sprawna i zdołała wypłynąć na kanał La Manche.

Drogan twierdzi, że właśnie obserwacja sposobu działania przemytników pozwoliła mu zrozumieć, jak funkcjonuje cały mechanizm. Według jego relacji osoby odpowiedzialne za organizację przeprawy początkowo wchodzą na pokład razem z migrantami, aby sprawdzić, czy do łodzi nie dostała się osoba nieuprawniona. Następnie, już po rozpoczęciu rejsu, część z nich ma opuszczać łódź i wracać na francuski brzeg.

Najpoważniejsze zarzuty dotyczą wydarzenia, które miało nastąpić już na wodach kanału. Drogan twierdzi, że mężczyźni, których uważał za przemytników, skontaktowali się drogą radiową z jednostką ratowniczą. Następnie na miejsce miała zostać wezwana francuska jednostka policyjna. Według reportera funkcjonariusze zabrali podejrzanych mężczyzn z łodzi i przewieźli ich z powrotem na francuski brzeg.

Reporter uznał to za szczególnie istotne, ponieważ – jego zdaniem – mężczyźni ci mogli być organizatorami przeprawy. Po krótkiej kontroli mieli zostać zabrani na ląd, zamiast zostać zatrzymani jako potencjalni przemytnicy. To właśnie ten fragment śledztwa stał się podstawą oskarżeń o faktyczne ułatwianie działalności przemytniczej przez francuskie służby. Należy jednak podkreślić, że są to przede wszystkim ustalenia i interpretacje samego reportera. Nie oznaczają one automatycznie, że francuskie państwo prowadzi zorganizowaną politykę wspierania przemytu.

Sprawa nabrała rozgłosu po publikacjach brytyjskich mediów. „The Times” również opisał relację Drogana, wskazując, że francuscy funkcjonariusze są prawnie zobowiązani do udzielania pomocy osobom znajdującym się na morzu i proszącym o ratunek. Jednocześnie brytyjska gazeta odnotowała, że materiał reportera wywołał pytania dotyczące tego, czy procedury ratunkowe nie są wykorzystywane przez przemytników do uniknięcia odpowiedzialności.

Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych określiło działanie Drogana jako lekkomyślne. Z punktu widzenia władz wejście na pokład łodzi przemytników oznaczało nie tylko złamanie przepisów, ale również stworzenie dodatkowego zagrożenia dla służb prowadzących działania na kanale. Jednocześnie brytyjski rząd podkreśla współpracę z Francją w celu ograniczenia nielegalnych przepraw.

Nielegalne przeprawy przez kanał La Manche od lat pozostają jednym z największych problemów brytyjskiej polityki migracyjnej. Model działania jest stosunkowo prosty: migranci docierają do północnej Francji, gdzie działające tam grupy przestępcze organizują przeprawy niewielkimi, często przeładowanymi łodziami.

Z perspektywy Wielkiej Brytanii szczególnie problematyczne jest to, że nawet zwiększenie skuteczności działań na samym kanale nie rozwiązuje problemu źródłowego. Jeżeli organizatorzy przemytu mogą stosunkowo łatwo działać na francuskim wybrzeżu, a migranci mogą podejmować kolejne próby przeprawy po nieudanym rejsie, system pozostaje trudny do uszczelnienia.

W ostatnich miesiącach Londyn i Paryż próbowały zacieśnić współpracę w tej sprawie. Według „The Times” od czasu zawarcia najnowszego porozumienia Francuzi przechwycili 185 łodzi, co miało odpowiadać około 61% wszystkich prób przepraw. Jednocześnie analiza gazety wskazywała, że odsetek zatrzymywanych przepraw nie zmienił się znacząco w porównaniu z okresem poprzedzającym porozumienie.

Śledztwo Drogana może być istotnym materiałem dokumentującym konkretne zachowanie funkcjonariuszy, a także pokazującym luki w systemie przeciwdziałania przemytowi. Nie stanowi jednak samo w sobie dowodu na istnienie formalnego porozumienia pomiędzy władzami Francji a organizacjami przemytniczymi.

Różnica jest istotna. Czym innym jest świadome wspieranie działalności przestępczej przez państwo, czym innym zaś nieskuteczność służb, błędne decyzje funkcjonariuszy, ograniczenia wynikające z prawa morskiego czy wykorzystywanie procedur ratunkowych przez przemytników. Po dotarciu łodzi w rejon działań brytyjskich służb Drogan został przejęty przez Border Force. Wówczas jego prawdziwa tożsamość oraz cel udziału w przeprawie miały zostać ujawnione. Reporter pozytywnie ocenił działania brytyjskich funkcjonariuszy, krytykując jednocześnie polityków za brak rozwiązania problemu na poziomie systemowym.

Sprawa pokazuje przede wszystkim skalę problemu, jaki dla Wielkiej Brytanii stanowią przeprawy przez kanał La Manche. Jeżeli przemytnicy mogą organizować kolejne przeprawy niemal natychmiast po nieudanej próbie, a osoby pełniące kluczowe funkcje w organizacji rejsów łatwo unikają zatrzymania, to obecny system faktycznie wspiera przestępcze struktury, daje im parasol ochronny.

Śledztwo Christiana Drogana pokazało mechanizm, w ramach któego francuskie służby pomagają osobom podejrzewanym o przemyt wrócić na brzeg i knorttynuować działalność, zamiast je zatrzymać. Wobec braku oficjalnych protestów ze strony Wielkiej Brytanii, można pokusić się o tezę, że proceder jest zaplanowany, a straż graniczna i policja obu krajó jedynie pozorują ściganie przemytników i walkę z imigracją.

Polecamy również: Miliony murzynów myślą o wyjeździe do Europy

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!