Jason Arday, profesor socjologii na Uniwersytecie Cambridge, zrezygnował ze stanowiska 5 sierpnia 2026 roku. Wcześniej został najmłodszym czarnoskórym profesorem w historii uczelni. Jego niezwykła biografia miała być historią wielkiego sukcesu: jako dziecko miał nie mówić do 11. roku życia, a czytać i pisać nauczyć się dopiero jako nastolatek. Dziś Cambridge prowadzi postępowania dotyczące jego kwalifikacji i dorobku. Pojawiły się poważne zarzuty plagiatu oraz liczne pytania o prawdziwość informacji przedstawianych w jego biografii.
Murzyński „profesor” odchodzi z Cambridge. Arday przez lata był przedstawiany jako wzór sukcesu – był pierwszym czarnoskórym profesorem Cambridge, a także specjalistą od rasizmu, nierówności i różnorodności (a jakże!). Problem pojawił się wtedy, gdy pewien człowiek „bezczelnie” zaczął sprawdzać jego dorobek.
Najpoważniejsze zarzuty dotyczą pracy doktorskiej z 2015 roku. Dziennikarz Nathan Cofnas wskazał w niej dziesiątki fragmentów bardzo podobnych do wcześniejszej pracy Pauli Zwozdiak-Myers z Brunel University. Analizy wskazywały na ponad 100 fragmentów identycznych lub niemal identycznych. Retraction Watch opisał później znacznie szerszy materiał dotyczący również innych publikacji Ardaya.
W jednej z prac problem był jeszcze poważniejszy. Część cytatów przedstawianych jako wypowiedzi uczestników badań Ardaya miała bardzo duże podobieństwo do wypowiedzi znajdujących się we wcześniejszej publikacji innego badacza. Zakwestionowano więc nie tylko sposób cytowania źródeł, ale również wiarygodność części materiału empirycznego.
Trzeba zachować precyzję: nie ma jeszcze prawomocnego ustalenia, że wszystkie zarzuty są prawdziwe. Liverpool John Moores University wcześniej badał część zarzutów dotyczących doktoratu i nie odebrał Ardayowi stopnia. Teraz jednak sprawa została ponownie otwarta, a Cambridge prowadzi własne postępowanie.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Dziennikarze zaczęli bowiem sprawdzać również informacje dotyczące innych elementów kariery murzyńskiego „profesora”. Pojawiły się pytania o deklarowane stanowiska akademickie, w tym związane z University of Glasgow oraz Ohio State University. Ohio State zaprzeczył, aby Arday był tam profesorem wizytującym w sposób przedstawiany w jego biografii. Podobne pytania pojawiły się w odniesieniu do innych afiliacji.
Jeszcze bardziej niezwykłe są historie dotyczące działalności charytatywnej. Arday miał opowiadać o gigantycznych zbiórkach pieniędzy oraz niezwykłych wyczynach biegowych. Pojawiały się informacje o dziesiątkach maratonów w bardzo krótkim czasie, setkach przebiegniętych mil i milionach funtów zebranych na cele dobroczynne. Później te opisy były zmieniane i łagodzone. Okazywało się, że niektóre przedsięwzięcia były realizowane przez większe grupy osób, a nie wyłącznie przez Ardaya. Pojawiły się także pytania o jego rzekomą współpracę z WaterAid przy projektach związanych z dostępem do wody.
Do tego doszła historia dotycząca programu dokumentalnego „Seven Up!”. Media zwróciły uwagę, że przedstawiana przez Ardaya wersja wydarzeń nie pasuje do chronologii projektu, który rozpoczął się przed jego narodzinami.
Najważniejsza jest jednak reakcja uniwersytetu Cambridge. Oto bowiem, kiedy zaczęły pojawiać się pierwsze zarzuty dotyczące dorobku Ardaya, placówka zaczęła energicznie bronić „profesora”. Według Retraction Watch osoby zgłaszające zastrzeżenia otrzymywały od władz uczelni zapewnienia o jego pełnym poparciu. Pojawiały się też oskarżenia o rasizm. Dopiero pojawienie się nowych materiałów doprowadziło do formalnego postępowania dyscyplinarnego, które jednak zaczęło się strasznie wlec.
Co więcej, Retraction Watch ujawnił, że „Times Higher Education” przygotowywał już w 2025 roku duże śledztwo dotyczące zarzutów plagiatu. Materiał nie został opublikowany po interwencji prawników Ardaya. W efekcie powstaje bardzo niewygodne pytanie. Czy gdyby Arday nie był symbolem lewackiej „różnorodności”, jego dorobek byłby sprawdzany równie pobłażliwie?
To pytanie prowadzi nas do szerszego problemu polityki DEI, w której pochodzenie, płeć, kolor skóry czy inne cechy tożsamościowe są traktowane jako argument przemawiający za kandydatem niezależnie od jakości jego dorobku. W wielu krajach Zachodu powstaje system, w którym biografia może stać się ważniejsza od kompetencji. A Arday miał biografię idealną: czarnoskóry, autystyczny, dziecko z ogromnymi problemami rozwojowymi, później profesor Cambridge zajmujący się rasizmem i nierównościami. To była gotowa historia sukcesu. Brakowało jeszcze tylko aby był sodomickim żydem.
I właśnie dlatego sprawa jest tak pouczająca. Jeżeli bowiem uczelnia zaczyna patrzeć na człowieka najpierw przez pryzmat jego tożsamości i przynależności do tzw. „chronionych mniejszości”, a dopiero później przez pryzmat jego dorobku, tworzy środowisko podwójnych standardów. Jeżeli biały profesor plagiatuje, jest to plagiat. Jeżeli czarnoskóry profesor plagiatuje, pojawiają się oskarżenia o rasizm, a sprawa zaczyna być zamiatana pod dywan.
Niestety, w świecie lewicy ideologia jest ważniejsza od standardów badań naukowych, dlatego tak wielu murzynów (i nie tylko) zaczyna korzystać z tej pobłażliwości i budować karierę na oszustwach. A kiedy system wynosi taką osobę na szczyt, kompromitacja jednego człowieka staje się kompromitacją całego systemu. WE efekcie tego, spada wiarygodność szkolnictwa, opieki zdrowotnej i każdej innej dziedziny, w której premiuje się imigrantów i dewiantów lub rozdaje posady na zasadach parytetów, nie relanych kompetencji.
Polecamy również: Australijka cudem uniknęła porwania w Paryżu. Sceny jak z filmu „Uprowadzona”
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




