Felietony Wiadomości

Depopulacja – szalona ideologia pseudoelit

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Od kilkudziesięciu lat w świecie zachodnich elit akademickich i części organizacji ekologicznych funkcjonuje ta sama idea: na Ziemi jest zbyt wielu ludzi. Tym razem ponownie wybrzmiała ona w środowisku naukowym, którego przedstawiciele przekonują, że długofalowym celem ludzkości powinno być zmniejszenie populacji nawet o połowę. Argument jest dobrze znany – mniej ludzi oznacza mniejsze zużycie zasobów, niższą emisję gazów cieplarnianych i większe szanse na ochronę przyrody. Problem polega na tym, że rzeczywistość coraz mocniej przeczy tej narracji.

Depopulacja to szalona ideologia pseudoelit. Jeszcze dwie dekady temu dominowały prognozy o niekontrolowanej eksplozji liczby ludności. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W ogromnej części świata współczynnik dzietności spadł poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Japonia, Korea Południowa, większość Europy, a nawet Chiny doświadczają starzenia się społeczeństw i kurczenia liczby osób w wieku produkcyjnym. Coraz więcej demografów ostrzega, że największym wyzwaniem XXI wieku może okazać się właśnie depopulacja, a nie przeludnienie.

Mimo to część środowiska naukowego nadal publikuje apele, w których postuluje dalsze ograniczanie liczby urodzeń, wskazując jako rozwiązanie model jednej rodziny – jedno dziecko lub podobne działania prowadzące do zmniejszenia populacji.

Najbardziej uderza nie sama dyskusja o ekologii, lecz sposób patrzenia na człowieka. W wielu tego typu publikacjach człowiek przedstawiany jest przede wszystkim jako konsument zasobów, producent odpadów i emitent dwutlenku węgla. Znacznie rzadziej mówi się o człowieku jako twórcy, wynalazcy, przedsiębiorcy czy rodzicu wychowującym kolejne pokolenie.

To spojrzenie prowadzi do prostego równania: mniej ludzi = mniej problemów. Taka logika pomija jednak fakt, że rozwój cywilizacji był możliwy właśnie dzięki kolejnym pokoleniom ludzi, którzy tworzyli nowe technologie, zwiększali wydajność produkcji żywności czy opracowywali rozwiązania ograniczające wpływ człowieka na środowisko.

Historia XX wieku pokazuje, że próby sterowania demografią przez państwa kończyły się często dramatycznie. Przymusowa polityka jednego dziecka w Chinach pozostawiła po sobie starzejące się społeczeństwo, zaburzone proporcje płci i poważne problemy gospodarcze.

Dlatego każda propozycja „projektowania” optymalnej liczby ludzi na Ziemi powinna budzić ostrożność. Nawet jeśli jej autorzy deklarują poszanowanie praw człowieka, sama idea zakłada, że istnieje grupa ekspertów zdolna określić, ilu ludzi powinno żyć na świecie i jakie decyzje reprodukcyjne są społecznie pożądane.

Można odnieść wrażenie, że część współczesnych elit akademickich popada w przekonanie, iż posiada wystarczającą wiedzę, by planować przyszłość całej ludzkości. Taka postawa może sprawiać wrażenie swoistego intelektualnego elitaryzmu: eksperci formułują dalekosiężne recepty dotyczące miliardów ludzi, choć prognozy demograficzne, gospodarcze i klimatyczne obarczone są znaczną niepewnością. To nie oznacza, że troska o środowisko jest nieważna. Oznacza natomiast, że dyskusja o przyszłości planety nie powinna sprowadzać się do prostego postulatu ograniczenia liczby ludzi.

Największym wyzwaniem XXI wieku może okazać się nie nadmiar ludzi, lecz brak młodych pokoleń zdolnych utrzymać gospodarki, systemy emerytalne i opiekę zdrowotną. Paradoks polega na tym, że jeszcze zanim świat osiągnął rzekome „bezpieczne” maksimum liczby mieszkańców, wiele państw weszło już w fazę trwałego spadku urodzeń. Coraz więcej analiz wskazuje, że konsekwencje tego procesu będą odczuwalne przez dziesięciolecia.

Debata o demografii jest potrzebna, ale powinna opierać się na faktach, a nie na prostych sloganach. Krytyka poglądów postulujących zmniejszenie populacji nie wymaga negowania problemów środowiskowych. Wymaga natomiast przypomnienia, że człowiek nie jest wyłącznie obciążeniem dla planety. Jest jej częścią, jej mieszkańcem, jej posiadaczem.

Społeczeństwa rozwijają się dzięki ludziom – ich pracy, kreatywności i powoływaniu do życia kolejnych pokoleń. Dlatego zamiast zastanawiać się, jak ograniczyć liczbę ludzi, warto szukać sposobów na to, jak umożliwić taki rozwój, który połączy ochronę środowiska z poszanowaniem wolności i godności człowieka. Zamordyzm demograficzny nigdy nie będzie dobrym rozwiązaniem.

Polecamy również: Chrześcijanie pod ostrzałem. Seria ataków w Izraelu

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!