Islam Świat Wiadomości

Tunezja ma dość murzyńskich imigrantów

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W Tunisie – stolicy Tunezji mieszkańcy zorganizowali 6 czerwca br. manifestację przeciwko nielegalnej imigracji z państw subsaharyjskich. Muzułmanie mają dość murzynów, którzy w drodze do Europy przez ich kraj wywołują konflikty uliczne, kradną oraz napastują kobiety, nawet te w burkach. Sprawa pokazuje, że główny problem imigracji ma twarz konkretnej rasy i kultury. Chodzi o subsaharyjskich murzynów, którzy zatrzymali się w rozwoju cywilizacyjnym daleko przed erą nowożytną.

Tunezja ma dość murzyńskich imigrantów. Przez lata zwolennicy masowej migracji przekonywali Europejczyków, że obawy dotyczące nielegalnych przybyszów z Afryki są przejawem uprzedzeń, ksenofobii lub politycznej manipulacji. Tymczasem rzeczywistość coraz częściej weryfikuje te narracje. Co szczególnie znamienne, protesty przeciwko nielegalnej imigracji wybuchają dziś nie tylko w państwach europejskich, ale również w krajach arabskich i muzułmańskich. Tak stało się właśnie w Tunezji, gdzie mieszkańcy wyszli na ulice, domagając się uszczelnienia granic i deportacji murzynów z Afryki Subsaharyjskiej.

W stolicy kraju, Tunisie, demonstranci zgromadzili się przed siedzibą UNHCR, żądając skutecznych działań władz wobec rosnącej liczby nielegalnych migrantów. Głównym postulatem była deportacja osób przebywających w kraju bez prawa pobytu. Protestujący wskazywali na pogarszające się bezpieczeństwo, zwłaszcza kobiet, napięcia społeczne oraz rosnącą presję na lokalny rynek pracy i usługi publiczne.

To wydarzenie powinno skłonić do refleksji szczególnie tych, którzy próbują przedstawiać problem migracji wyłącznie jako europejską obsesję „skrajnej prawicy” i chrześcijan. Tunezja jest państwem arabskim, muzułmańskim i afrykańskim. Trudno więc twierdzić, że protestujący Tunezyjczycy kierują się niechęcią wobec obcej cywilizacji czy religii. Mimo to coraz więcej mieszkańców tego kraju otwarcie sprzeciwia się niekontrolowanemu napływowi migrantów z państw położonych na południe od Sahary.

Powód jest prosty. Niezależnie od szerokości geograficznej, masowa i nielegalna migracja murzynów generuje podobne problemy. Gdy liczba przybyszów zaczyna gwałtownie rosnąć, pojawiają się konflikty o miejsca pracy, mieszkania, pomoc socjalną oraz bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej. Mechanizmy społeczne działają podobnie zarówno w Europie Zachodniej, jak i w Afryce Północnej.

Przypadek Tunezji pokazuje również, że problem migracji jest kwestią koloru skóry i zdolności państwa do kontrolowania własnych granic. Kiedy nawet społeczeństwa muzułmańskie zaczynają organizować protesty przeciwko migrantom z innych krajów afrykańskich, trudno utrzymywać, że wszelkie obawy dotyczące migracji są jedynie wytworem „ksenofobicznej prawicy”.

Europa od lat doświadcza skutków polityki „otwartych granic” Angeli Merkel i UE. Rosnące napięcia społeczne, problemy z integracją części migrantów, wzrost przestępczości w niektórych regionach oraz coraz częstsze konflikty na tle kulturowym sprawiają, że temat migracji nie schodzi z politycznej agendy. Dziś podobne ostrzeżenia płyną również z krajów będących ważnymi punktami tranzytowymi na szlaku do Europy.

Tunezyjskie protesty są więc kolejnym sygnałem, że problem nielegalnej migracji ma charakter globalny. Nawet państwa, które przez lata były postrzegane jako część tego samego kręgu cywilizacyjnego co wielu migrantów, coraz częściej dostrzegają koszty związane z niekontrolowanym napływem ludności, zwłaszcza murzyńskiej.

NASZ KOMENTARZ: Niezadowolenie z masowej migracji przestaje być wyłącznie europejskim zjawiskiem. Skoro protestują już także mieszkańcy Tunezji, warto zadać pytanie, czy kolejne ostrzeżenia „złej” prawicy i konserwatystów nie są po prostu naturalną reakcją społeczeństw na problemy, których przez lata nie chciano dostrzegać w imię lewicowej utopii multi-kulti.

Polecamy również: Osadnicy coraz śmielsi. Nowy pogrom na Zachodnim Brzegu

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!