Europa Wiadomości

Ukraina będzie karać krytykę zbrodni UPA

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W Radzie Najwyższej Ukrainy pojawił się projekt ustawy, który w założeniu ma rzekomo chronić ukraińską kulturę, historię, język i tożsamość narodową przed „obrazą”. Dokument przedstawiany jest jako narzędzie „walki z dezinformacją” oraz działaniami mającymi dzielić społeczeństwo, jednak jego zapisy wzbudzają poważne kontrowersje – także poza granicami Ukrainy. Przewidywane sankcje, obejmujące grzywny, a nawet kary pozbawienia wolności, budzą pytania o rzeczywisty zakres wolności słowa i dopuszczalnej debaty historycznej.

Ukraina będzie karać krytykę zbrodni UPA. Kluczowy problem polega na tym, jak szeroko można interpretować pojęcia takie jak „umniejszanie znaczenia walki o niepodległość” czy „poniżanie narodu ukraińskiego”.

W praktyce mogą one obejmować nie tylko działania jawnie wrogie wobec państwa, lecz również krytyczne wypowiedzi dotyczące postaci historycznych i wydarzeń, które od lat są przedmiotem sporów między Polską a Ukrainą. W tym kontekście często przywoływane są postacie takie jak Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz, które dla części ukraińskiego społeczeństwa symbolizują walkę o niepodległość, a dla wielu Polaków pozostają jednoznacznie kojarzone z odpowiedzialnością za zbrodnie na ludności cywilnej.

Największe napięcia budzi kwestia pamięci o wydarzeniach na Wołyniu w czasie II Wojny Światowej. W polskiej narracji historycznej są one określane jako ludobójstwo, którego ofiarą padły setki tysięcy Polaków. Obawa polega na tym, że nowe przepisy będą ograniczać możliwość publicznego mówienia o tych wydarzeniach w sposób krytyczny wobec ukraińskiego ruchu szowinistycznego, uznając takie wypowiedzi za naruszające „dobre imię narodu”. To rodzi pytanie, czy prawo mające chronić przed dezinformacją nie stanie się narzędziem regulowania interpretacji historii.

W tle tej dyskusji pojawia się także ostrzejsza krytyka ideologiczna. Niektórzy publicyści i środowiska polityczne zarzucają ukraińskiej polityki historycznej tolerowanie, a nawet rehabilitację nurtów określanych przez nich jako skrajnie szowinistyczne czy wręcz inspirowane ideologią hitlerowską.

Dodatkowym elementem tej układanki są relacje polsko-ukraińskie, które w ostatnich latach uległy znacznemu zacieśnieniu, szczególnie w kontekście wojny i wsparcia udzielanego Ukrainie przez rządy warszawskie POPiS. W tym świetle część opinii publicznej w Polsce zadaje pytanie, czy możliwe jest jednoczesne budowanie strategicznego partnerstwa i odkładanie na później trudnych tematów historycznych. Krytycy takiego podejścia wskazują, że brak otwartej debaty wraz z jednoczesnym zakłamywaniem oczywistych faktów historycznych przez Kijów, prowadzi do narastania frustracji i braku zaufania.

Probanderowski projekt ustawy wpisuje się więc w szerszy problem granicy między ochroną tożsamości narodowej a ochroną prawdy historycznej? Każde państwo ma oczywiście prawo kształtować własną politykę historyczną, jednak powinno ona dopuszczać debatę, także tę niewygodną, a już na pewno nie powinno się blokować karnie mówienia o dawno już dowiedzionych faktach. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że zamiast budowania wspólnoty opartej na prawdzie i dialogu, powstanie nowy system totalitarny, oparty na kłamstwie, mitach i ideologii, powtarzający stare błędy.

NASZ KOMENTARZ: Wielokrotnie ostrzegaliśmy, że przymykanie oczu i pobłażanie banderowcom we władzach Ukrainy przez rządy warszawskie, doprowadzi do wzmocnienia tego ruchu i przejęcie prze niego państwa. W pewnej perspektywie przyniesie to bezpośrednie ataki na mienie i życie Polaków. Znając banderyzm, nie może być inaczej.

Polecamy również: 17-latka wykiwała prezydenta i media głównego ścieku?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!