W Sieci coraz częściej pojawia się zjawisko, które jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe: relatywizowanie imigranckiej przemocy w imię wyższych celów ideologicznych. Tekst opublikowany na portalu AFRU, sugerujący, że negatywne doświadczenia kobiet związane z gwałtami dokonywanymi przez imigrantów z trzeciego świata, mogą być „ceną wartą zapłacenia” za „walkę z rasizmem”, jest tego skrajnym przykładem.
Lewica zaczyna akceptować imigranckie gwałty. Nawet jeśli przyjmiemy, że artykuł opublikowany na skrajnie lewicowym portalu AFRU ma charakter prowokacyjny, to jego przekaz wpisuje się w szerszy problem: przekonanie, że pewne wartości – jak równość czy antyrasizm – mogą usprawiedliwiać ignorowanie konkretnych krzywd. To niebezpieczne przesunięcie akcentów, w którym abstrakcyjna idea zaczyna dominować nad realnym cierpieniem jednostki.
„Dlaczego „wzrost liczby napaści seksualnych” ze strony migrantów jest ceną, którą warto zapłacić, aby położyć kres rasizmowi? Prawie dobrowolne spotkania uchodźców z białymi kobietami z Zachodu mogą pomóc w asymilacji. Coraz częściej kończą się one wspólnym mieszkaniem i nowym nazwiskiem” – pisze z satysfakcją portal.
„Pionierki biorą na siebie ciężar stania się najpotężniejszą siłą podważającą architekturę wykluczenia rasowego. W krajach, gdzie rzekomy „kryzys gwałtów” wśród uchodźców jest przedstawiany jako zagrożenie, ich piękne międzyrasowe związki na stałe przebijają całą narrację ksenofobicznej prawicy” – dodaje.
„Kiedy przedstawiłam Karima moim rodzicom, przestał być „syryjskim uchodźcą” – mówi Julia, 32-letnia pielęgniarka ze Stuttgartu. „Był po prostu kimś, kto klepał mnie po tyłku, kiedy byłam na zakupach spożywczych. Po prostu nie wiedział, jak inaczej zwrócić moją uwagę” – miała chwalić się przykładowa kobieta. W innych przypadkach, takie zachowanie byłoby uznane za naganne, ale według portalu tego typu nachalne zaczepianie białych kobiet jest dopuszczalne, gdy robią to nachodźcy. Celem jest bowiem walka z prawicą i „białą supremacją”.
W zdrowym systemie moralnym przemoc seksualna powinna być jednoznacznie tępiona. Tymczasem w powyższych, lewicowych narracjach pojawia się tendencja do jej tłumaczenia lub rozmywania odpowiedzialności; wskazywania, że to przykry środek do wyższego, rzekomo dobrego celu. Argument o „różnicach kulturowych” czy „historycznych nierównościach” zaczyna pełnić rolę tarczy, która utrudnia nazwanie rzeczy po imieniu – to gwałty i molestowanie.
To nie jest już tylko kwestia polityki migracyjnej czy sporów ideologicznych. To pytanie o fundamenty etyki: czy istnieją granice, których lewicy nie wolno przekraczać – czy też wszystko może zostać podporządkowane jej chorej wizji świata.
Relatywizm działa selektywnie. Te same środowiska, które słusznie domagają się wrażliwości wobec jednych form przemocy, potrafią wykazywać zaskakującą powściągliwość w innych przypadkach, zwłaszcza gdy ich jednoznaczne potępienie mogłoby kolidować z przyjętą narracją polityczną. Nie oznacza to oczywiście, że należy całkowicie odrzucić ideę walki z rasizmem czy uprzedzeniami. Wręcz przeciwnie – ich zwalczanie wymaga wiarygodności. A tej nie da się utrzymać, jeśli równocześnie stosuje się podwójne standardy moralne.
„Każda biała macica ozdobiona brązowym lub czarnym dzieckiem sprawia, że puryzm rasowy staje się coraz bardziej nie tylko odrażający, ale i logistycznie niemożliwy” – czytamy na portalu AFRU, co stanowi zawoalowaną pochwałę ciąży z imigranckiego gwałtu.
NASZ KOMENTARZ: Jeśli lewica zaczyna różnicować wartość ofiar w zależności od kontekstu politycznego, wchodzimy na bardzo niebezpieczną ścieżkę. W ten sposób tekst lewackiego portalu AFRU jest ostrzeżeniem: pokazuje, do jakich absurdów może prowadzić ideologia oderwana od rzeczywistości. Przypomina też, że granica między walką o wartości a ich wypaczeniem jest znacznie cieńsza, niż wielu chciałoby przyznać.
Dlatego też dewiantów redaktorskich jak tych z portalu AFRU, należałoby umieszczać w więzieniach za sianie publicznego zgorszenia i pochwalanie zbrodni. Co ważne – trzeba to robić w imię sprawiedliwości, nie żadnego mitycznego „białego suprematyzmu”.
Polecamy również: Wyszła prawda o SAFE. Niemcy podnieśli Rumunom ceny o 30%
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





