Marcin Drewicz – NAGRODA LITERACKA, część I: PISARZ YGREKOWSKI
Pewien literat, niejaki Pan Ygrekowski, otrzymał niedawno wiadomość, iż jego ostatnia książka zyskała uznanie u jednego z jurorów Nagrody Literackiej, i że tenże juror, Pan A, zamierza ją zgłosić (o ile już tego nie był uczynił) do konkursu o tę Nagrodę.
Pan Ygrekowski poczuł się bardzo dowartościowany – kto by się na jego miejscu tak nie poczuł? – zwłaszcza, iż różnego typu piśmiennictwem, z większą i mniejszą intensywnością, zajmuje się on już od blisko czterdziestu lat, bo i sam ma już „swoje lata”.
Atoli, jego jak dotąd nieco ponad dwudziestoma książkami – że o setkach przeważnie obszernych artykułów, felietonów i esejów już nie wspomnimy – nikt się nie interesował. A są to dzieła, jak się rzekło, nader różne – od prac naukowych (w tym tzw. doktoratu), poprzez rozbujałą publicystykę, aż po beletrystykę i nawet… powieściopisarstwo.
Otóż właśnie! Pan Ygrekowski ledwie usłyszał o zainteresowaniu jego osobą (czy raczej: najnowszą jego książką) wyrażanym przez Kapitułę owej Nagrody Literackiej, a niechby na razie li tylko jednego z tejże Kapituły członków, natychmiast wspomniał na losy mającego już ponad dwadzieścia lat swojego właśnie powieściowego dziecięcia pod tytułem – który tu podajemy przecież nie taki, jakim jest on naprawdę – „Tak trzeba”. Ta obszerna powieść historyczna traktuje o sprawach najważniejszych dla każdego Polaka, katolika i w ogóle człowieka cywilizacji łacińskiej i eksploruje pewien jakże doniosły fragment naszej historii sprzed ponad stu lat.
Oj, oj – nazbyt się rozpisujemy, a tu trzeba się przecież streszczać, streszczać, streszczać i śpieszyć się, śpieszyć… Lecz dokąd i w jakim celu… tak się nieprzytomnie śpieszyć?
Otóż powieść „Tak trzeba” jest nazywana przez jej autora „polską powieścią pięćdziesięciolecia” i zarazem „pierwszym półkownikiem III i IV Rzeczypospolitej”. „Półkownikiem” przez „ó z kreską”, od wyrazu półka, na którą to półkę za czasów PRL-owskiej komuny odkładano nielubiane przez ową komunę dzieła czy to literackie, czy to filmowe, i inne jeszcze, ABY O SAMYM JUŻ ISTNIENIU TYCH DZIEŁ NIE DOWIEDZIAŁY SIĘ OWE SZEROKIE RZESZE ICH POTENCJALNYCH CZYTELNIKÓW-WIDZÓW-ODBIORCÓW (!!!).
Na przestrzeni owych ostatnich dwudziestu lat Pan Ygrekowski, po części nakładem własnym („nakładem autora”; znacie to, prawda?) z wielkim trudem – jako człowiek przecież nieustosunkowany, z ulicy, przechodzień, nieznajomek – doprowadził do aż dwóch, ale skrajnie niskonakładowych, wydań powieści „Tak trzeba”.
W ogóle, dzieje, jak my to nazywamy, „narodowej obstrukcji powieści 'Tak trzeba’” są dość już rozwinięte, i nie nimi chcemy się zajmować w niniejszej prezentacji; owszem – niektórymi punktami zwrotnymi tych dziejów.
Dość powiedzieć, że Pan Ygrekowski jakoś tak kilkanaście lat temu starał się zainteresować swoją powieścią „Tak trzeba” również ową Kapitułę Nagrody Literackiej. On, jako człowiek z pokolenia PRL-u, wzrastał przecież w przekonaniu, że rozmaite konkursy, nagrody, czy wyróżnienia są dla „Onych”, tych pokazywanych w telewizji, a nie dla zwykłych sobie ludzików „z ulicy”, takich „jak my”, którym się w życiu zdarzyło stworzyć coś, najwidoczniej, wartościowego.
Kapituła ani drgnęła! Lecz jednak – bo to już przecież nie był PRL – jeden z jej członków wystąpił w Radio w literackiej pogawędce historyczno-literackiej, w której współczesna polska powieść historyczno-batalistyczna „Tak trzeba” była tematem (prawie) głównym. I co dalej? I nic! Jak to u nas.
Bezskutecznych i zarazem szerokich starań Pana Ygrekowskiego o doprowadzenie do „narodowego wydania” tejże powieści na Setną Rocznicę wydarzeń, które były go zainspirowały do jej napisania, i w ogóle do wypromowania „w przestrzeni publicznej” jej tematyki już tu przywoływać nie będziemy. Bezskuteczne – i koniec-kropka! Kolejne lata przeminęły.
No i teraz – streszczamy, skracamy naszą opowieść – ni z gruszki, ni z pietruszki owa zapowiedź nominacji do Nagrody Literackiej, ale przecież, by tak rzec, książki „nie tej co trzeba”. Ygrekowski rozmyśla, że skoro ta ostatnia jego pozycja tak bardzo się tamtym ludziom spodobała, to JAKIM ŻE TO SPOSOBEM tym samym ludziom nie spodobała się owa „stara” już, bo sprzed dwudziestu lat powieść „Tak trzeba”. Aha! Bo byli oni wtedy – jak my wszyscy – o te dwadzieścia lat młodsi i o tyleż lat bardziej… gapowaci? To ostatnie nie wykluczone.
Kogóż my to w bieżącym roku mamy w owej Kapitule Nagrody Literackiej? Pan Ygrekowski sięga – jak to w naszych czasach – do Internetu, aby się li tylko upewnić, gdyż on już w pierwszym odruchu WIE, ŻE ON OD NICH NICZEGO NIE CHCE I NICZEGO NIE WEŹMIE, ani pieniędzy, tych „dużych” jako nagrody głównej (kilkadziesiąt tysięcy złotych), ani tych „małych” jako wyróżnienia (kilka tysięcy złotych), ani żadnych pamiątkowych przedmiotów, ani dyplomów – nic! nic! nic!
Dlaczego? Panie Ygrekowski, co się panu tak nagle stało? Owszem, po pewnym namyśle – to musiało najwidoczniej potrwać te półtorej doby, dla ochłonięcia po niezwykle silnym wrażeniu – nasz pisarz z uwagi na okazaną mu przecież przez obcego, nieznanego i dotąd niezidentyfikowanego człowieka, owego jurora Pana A, i przez inną jeszcze osobę, życzliwość w postaci docenienia tejże ostatniej książki Ygrekowskiego, dozwolił aby ta najnowsza książka, jeśli są jacyś chętni by to uczynić, została – owszem – nominowana do Nagrody Literackiej, lecz niejako programowo NIE NAGRADZANA, a zatem aby z góry pozostała ona w kategorii trzeciej, czyli „pozostałych nominowanych”. Aczkolwiek Ygrekowski zaznaczył, że jemu jest to obojętne, więc z jego punktu widzenia równie dobrze można owej jego najnowszej książeczki wcale do Nagrody Literackiej nie nominować…
Lecz P.T. Czytelnicy wciąż nie rozumieją, skąd w tym Panu Ygrekowskim taka zaciętość przeciwko najpewniej bardzo patriotycznej (!) i bardzo modlącej (sic!) Kapitule Nagrody Literackiej (bo są przecież także Kapituły nie modlące; nieprawdaż?). Że wtedy, za czasów tych bardziej intensywnych starań o wypromowanie powieści „Tak trzeba” do niczego nie doszło…? Ale teraz nareszcie „do czegoś” doszło! Jakże niespodziewanie! Lepiej późno, niż wcale! Panie Ygrekowski, jesteś mocnym pisarzem, dostrzegli twoją twórczość!!! Czego więc jeszcze marudzisz i narzekasz?
Ponieważ mam ku temu powody, jakie powyżej wyłożono, ale… to wcale nie wszystko – odpowiada zagadnięty.
C.D.N.
Polecamy również: Antyfaszysta zamordował nastolatkę za żartobliwe narysowanie swastyki
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





