W Inowrocławiu doszło do tragedii, która wstrząsnęła całą Polską. 13-letnia Nadia wyszła z domu i już do niego nie wróciła. Po trzech dniach poszukiwań jej ciało odnaleziono w ustronnym miejscu. Sekcja zwłok nie pozostawiła wątpliwości – dziewczynka została brutalnie zamordowana, zmarła wskutek wykrwawienia po licznych ranach kłutych. Przyczyna mordu zwala z nóg.
Antyfaszysta zamordował nastolatkę za żartobliwe narysowanie swastyki. Śledczy szybko ustalili sprawcę. Okazał się nim znajomy ofiary – 18-letni wówczas Mikołaj J., który zwabił dziewczynę pod pretekstem spotkania i zadał jej kilkanaście ciosów nożem. Co szczególnie wstrząsające, po dokonaniu zbrodni zachowywał się tak, jakby nic się nie stało – poszedł do sklepu, a później spotkał się ze znajomymi, nie okazując emocji. Proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy, który kilka dni temu skazał sprawcę na 25 lat więzienia oraz zobowiązał go do zapłaty nawiązek dla bliskich ofiary. Wyrok nie jest prawomocny.
Najbardziej niepokojący w tej sprawie jest możliwy motyw. Według ustaleń medialnych, Nadia miała „dla żartu” narysować symbol nazistowski. Dla sprawcy był to wystarczający powód, by – jak sam twierdził – „ukarać ją śmiercią”. Z ustaleń śledczych wynika również, że zarówno ofiara, jak i sprawca interesowali się środowiskami lewicowymi, a sam Mikołaj J. wykazywał w sieci sympatie wobec ruchów antyfaszystowskich i anarchistycznych. Popierał walczące z polskimi patriotami jaczejki „OMZRiK” oraz „Nigdy Więcej”.
Ta sprawa pokazuje mechanizm, który socjologowie i psychologowie opisują od lat – radykalizacja może dotyczyć każdego systemu przekonań, jeśli przekształci się on w fanatyzm. W tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której symbol został potraktowany jako pretekst do wymierzenia „kary absolutnej”. To nie jest reakcja racjonalna, lecz przejaw skrajnego, zideologizowanego myślenia, w którym człowiek zaczyna pełnić rolę samozwańczego sędziego i kata.
Lewicowy antyfaszyzm, w swojej pierwotnej idei, miał być reakcją na totalitaryzm i przemoc. Tymczasem coraz częściej przyjmuje paradoksalne formy, prowadzące do usprawiedliwiania agresji wobec tych, którzy zostaną uznani za wrogów liberalnej demokracji. W skrajnych przypadkach prowadzi to do dehumanizacji przeciwnika, co często widzimy w publicznych deklaracjach „antyfaszystów”.
Historia 13-latki z Inowrocławia nie jest tylko kroniką kryminalną. To ostrzeżenie – przed tym, jak łatwo młody człowiek może zatracić granicę między przekonaniami a rzeczywistością. Gdy lewicowa ideologia zaczyna dominować nad zdrowym rozsądkiem, pojawia się przestrzeń dla tragedii. I właśnie dlatego ta sprawa powinna być analizowana nie tylko przez sądy, ale także przez społeczeństwo. Jak bowiem widzimy, „antyfaszyzm” jest nie mniej zbrodniczy jak sam faszyzm.
Polecamy również: Rząd Tuska uderzył biurokracją w pasieki
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





