Do końca kwietnia br. zamyka się fabryka mebli tapicerowanych Steinpol w Wołowie na Dolnym Śląsku. W ciągu zaledwie dwóch lat rządu Tuska w całej branży meblarskiej (która odpowiada za ponad 2% polskiego PKB) zniknęło 20 tysięcy etatów i tysiąc firm. To nie jest „korekta rynkowa”, to prawdziwe tsunami, wynikłe ze wzrostu kosztów produkcji. Te z kolei pojawiły się w związku z fatalną polityką Polski i UE: Zielonego Ładu, rekordowo drogiej energii, coraz wyższej płacy minimalnej, moratorium Lasów Państwowych i podnoszenia cen drewna (które przed wojną na Ukrainie uzupełnialiśmy importem z Ukrainy i Rosji).
Bankrutuje kolejna polska branża. Jeszcze niedawno meblarstwo było jedną z największych polskich specjalizacji eksportowych i powodem do gospodarczej dumy. Polska należała do światowej czołówki producentów mebli, a rodzime firmy z powodzeniem konkurowały na wymagających rynkach Europy Zachodniej. Dziś ten obraz gwałtownie się rozpada. Branża znalazła się na krawędzi, a skala problemów rośnie z miesiąca na miesiąc.
Dane nie pozostawiają złudzeń. W ciągu ostatniego okresu z rynku zniknęło około tysiąca firm, a dziesiątki tysięcy pracowników straciły zatrudnienie. To nie jest chwilowe spowolnienie, lecz głęboki kryzys strukturalny, który uderza zarówno w duże zakłady produkcyjne, jak i mniejsze przedsiębiorstwa współpracujące w ramach łańcucha dostaw. Zamykane są kolejne fabryki, ograniczana produkcja, a firmy, które jeszcze działają, funkcjonują często na granicy opłacalności.
Głównym problemem nie jest wyłącznie spadek zamówień, lecz lawinowo rosnące koszty produkcji. Szczególnie dotkliwe są ceny energii, które w Polsce należą do najwyższych w Europie i stanowią ogromne obciążenie dla energochłonnej produkcji mebli. Do tego dochodzą drożejące surowce, w tym drewno, oraz stale rosnące koszty pracy i obciążeń fiskalnych. W efekcie marże spadły do poziomu zaledwie kilku procent, co dla wielu firm oznacza brak jakiejkolwiek poduszki bezpieczeństwa.
Sytuację pogarsza rosnąca presja konkurencyjna. Tańsza produkcja z Azji coraz śmielej wchodzi na europejskie rynki, a polskie firmy tracą swoją dotychczasową przewagę kosztową. Jednocześnie silny złoty dodatkowo utrudnia eksport, który jest fundamentem całego sektora – zdecydowana większość produkcji trafia przecież za granicę. Gdy popyt w Europie słabnie, skutki w Polsce są natychmiastowe i bardzo bolesne.
W normalnych warunkach tak ważna branża powinna być przedmiotem szczególnej troski państwa. Mówimy o sektorze odpowiadającym za znaczącą część eksportu i setki tysięcy miejsc pracy. Tymczasem przedsiębiorcy od miesięcy alarmują o narastających problemach, a reakcja władz pozostaje niewystarczająca. Brakuje systemowych działań, które mogłyby realnie obniżyć koszty funkcjonowania firm, zwłaszcza w obszarze energii. Rząd Donalda Tuska nie przedstawił dotąd spójnego planu ratunkowego dla branży, która jeszcze niedawno była wizytówką polskiej gospodarki.
Prognozy są pesymistyczne. Jeśli obecne warunki się utrzymają, fala bankructw będzie się nasilać. Coraz więcej przedsiębiorstw może nie wytrzymać presji kosztowej i spadających zamówień. To oznacza kolejne zwolnienia, dalsze kurczenie się sektora i stopniowe przenoszenie produkcji poza Polskę.
Najbardziej niepokojące jest to, że tracimy jedną z niewielu dziedzin, w których osiągnęliśmy realną przewagę międzynarodową. Zamiast ją wzmacniać i chronić, pozwalamy jej stopniowo słabnąć pod ciężarem kosztów i braku zdecydowanej reakcji państwa. Jeśli ten trend się utrzyma, w niedalekiej przyszłości Polska może przestać być meblarską potęgą, a odbudowa tej pozycji okaże się znacznie trudniejsza, niż dziś się wydaje.
NASZ KOMENTARZ: Dzięki polityce klimatystycznej UE i rządów warszawskich kliki POPiS, stajemy się coraz mniej konkurencyjni, nie tylko w meblarstwie. Świat wyprzedza nas śmiejąc się z naszych „elit”, które podcinają Polakom skrzydła regulacjami i zielonymi utopiami. To nie jest żadna „transformacja energetyczna” czy „nowoczesność”, ale rozciągnięte na raty, gospodarcze samobójstwo.
Polecamy również: Państwo Kościelne „balastem katolicyzmu”? Robert Winnicki przeciw bł. Piusowi IX
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





