Krach na polskim rynku pojazdów elektrycznych

Zobacz, jak było na konferencji — zapis live ZAPIS LIVE — ZOBACZ, JAK BYŁO II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Obejrzyj nagrania →

Program rządowych dopłat do zakupu samochodów elektrycznych „Naszeauto”, wyczerpał fundusze w styczniu br. Teraz dowiadujemy się, że nie będzie miał kontynuacji, gdyż Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej nie zgodziło się na zasilenie programu kolejną transzą 300 mln zł. Wstrzymanie dopłat sztucznie regulujących popyt na elektryki, poskutkowało w lutym rekordowym spadkiem rejestracji nowych aut tego typu w Polsce.

Krach na polskim rynku pojazdów elektrycznych. Decyzja o wygaszeniu dopłat to moment, który wykracza poza samą branżę motoryzacyjną. To w istocie test dla całego modelu polityki klimatystycznej opartej na subsydiach. Przez ostatnie lata państwo aktywnie wspierało rozwój elektromobilności, obniżając realny koszt zakupu aut elektrycznych i tym samym stymulując popyt. Efekty były widoczne – sprzedaż rosła, liczba takich pojazdów na drogach dynamicznie się zwiększała, a władze grzmiały o rozpędzającej się „zielonej transformacji”, która lada chwila miała wyprzeć z rynku samochody spalinowe.

Problem polega na tym, że wzrost udziału elektryków w rynku nie był naturalny. Dopłaty działały jak finansowa kroplówka, pozwalająca utrzymać zainteresowanie produktem, który dla wielu konsumentów wciąż pozostawał zbyt drogi w relacji do swojej użyteczności. Gdy wsparcie zniknęło, rynek natychmiast zweryfikował rzeczywiste zainteresowanie – i pierwsze sygnały wskazują, że jest ono znacznie niższe niż w wykreowanych wcześniej warunkach szklarniowych. W lutym br. liczba rejestracji nowych elektryków spadła o 46% w stosunku do stycznia i o 75% w stosunku do grudnia.

To prowadzi do szerszej refleksji nad zjawiskiem unijnym, które można określić jako „klimatyzm” – podejście, w którym cele polityczne związane z transformacją energetyczną realizuje się poprzez administracyjne sterowanie rynkiem. W takim modelu państwo nie tylko wyznacza kierunek zmian, ale też aktywnie kreuje popyt na wybrane technologie, finansując go z pieniędzy publicznych. W efekcie powstaje rynek oderwany od realnych mechanizmów ekonomicznych, podobny do tego ze Związku Sowieckiego.

Dopłaty do elektryków są tego dobrym przykładem. Z jednej strony zwiększają dostępność nowych technologii, z drugiej – przenoszą koszty na wszystkich podatników, niezależnie od tego, czy korzystają z tych rozwiązań. Co więcej, w praktyce często wspierają osoby o wyższych dochodach, które i tak były najbliżej zakupu nowego samochodu.

Zakończenie programu dopłat oznacza powrót do bardziej wymagających warunków rynkowych. Producenci będą musieli konkurować ceną i jakością, a konsumenci podejmować decyzje bez sztucznego bodźca finansowego. To moment, w którym okaże się, czy elektromobilność jest w stanie rozwijać się w sposób trwały, czy też wymaga stałego wsparcia ze strony państwa.

Oznacza to, że metody realizacji „celów klimatycznych” powinny podlegać bardzo krytycznej ocenie. Jeśli rozwój „zielonych” technologii zależy przede wszystkim od subsydiów, to trudno mówić o ich rzeczywistej konkurencyjności. W tym sensie koniec dopłat jest momentem „sprawdzam”, zarówno dla rynku, jak i całej, unijnej idei polityki klimatycznej opartej na finansowym stymulowaniu popytu.

Polecamy również: Zabrze wycofało uchwałę antyimigrancką. W tle szantaż finansowy Eurokołchozu

MAGNA POLONIA NA E-MAIL Nie przegap najważniejszych tekstów.

Najważniejsze publikacje, nowe wydania i informacje o naszych działaniach bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Magna Polonia istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować portal, wydawanie książek, działalność kulturalną i kolejne projekty Fundacji.

17,302 zł95%
Cel: 18,200 zł · brakuje 898 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →