Rada Miasta Zabrze uchyliła wcześniejszą uchwałę antyimigracyjną, która była symbolem sprzeciwu wobec relokacji migrantów w ramach polityki Unii Europejskiej. Decyzja zapadła po burzliwych obradach i wcześniejszym niepowodzeniu pierwszego głosowania. Ostatecznie jednak większość radnych zmieniła stanowisko, kierując się przede wszystkim argumentami finansowymi. Sprawa pokazuje, że dyzmokracja dyzmokracją, ale głosowania muszą być zgodne z linią polityczną Brukseli.
Zabrze wycofało uchwałę antyimigrancką. Uchwała, przyjęta w 2025 roku, miała charakter deklaratywny – wyrażała sprzeciw wobec tworzenia w mieście ośrodków dla imigrantów oraz udziału w mechanizmie relokacji. Choć nie zawierała konkretnych narzędzi prawnych, stała się elementem lokalnej debaty politycznej i była przedstawiana jako wyraz woli mieszkańców.
Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy władze miasta otrzymały sygnały, że obowiązywanie uchwały może mieć realne konsekwencje finansowe. Jak informował prezydent Zabrza, jej utrzymanie mogło doprowadzić do utraty co najmniej 120 mln zł środków zewnętrznych, w tym funduszy unijnych i krajowych dotacji na inwestycje.
Szczególnie zagrożone miały być projekty infrastrukturalne i kulturalne – m.in. inwestycje w Muzeum Górnictwa Węglowego oraz remonty ulic, budynków i szkół. W praktyce oznaczałoby to wstrzymanie wielu kluczowych przedsięwzięć oraz poważne pogorszenie sytuacji finansowej miasta, które już wcześniej zmagało się z problemami budżetowymi.
Prezydent Zabrza otwarcie krytykował uchwałę, określając ją jako dokument „bez znaczenia”, który nie niesie skutków prawnych i nie daje realnych narzędzi wpływu na politykę migracyjną państwa. W jego ocenie była ona produktem kampanii wyborczej i nie powinna decydować o przyszłości finansowej miasta.
Ciekawy jest przebieg głosowania. W poniedziałek radni przegłosowali odrzucenie wniosku o uchylenie uchwały. Głosowanie powtórzono we wtorek, z odmiennym skutkiem. Oznacza to, że w ciągu kilkunastu godzin cześć z nich zmieniła zdanie. Drugie głosowanie dało już pożądany przez Brukselę wynik.
Decyzja o uchyleniu uchwały wywołała duże emocje. Część radnych oraz mieszkańców podnosiła argument, że zmiana stanowiska pod presją utraty środków finansowych jest formą politycznego nacisku i nie ma nic wspólnego z demokracją i samorządnością. Pojawiały się głosy, że samorząd został postawiony przed wyborem między własnymi przekonaniami a koniecznością zabezpieczenia budżetu.
Finalnie, głosowanie zakończyło się uchyleniem uchwały, co otworzyło drogę do utrzymania dostępu do funduszy. Decyzja ta pokazuje, jak silnie kwestie finansowe mogą wpływać na lokalną politykę oraz jak napięcia między ideologią a pragmatyzmem kształtują działania samorządów.
Wydarzenia z Zabrza wpisują się w szerszą debatę dotyczącą relacji między polityką krajową, unijną a autonomią samorządów. Sprawa ta jak w soczewce pokazuje ciągnący się już od dwóch dekad trend wyprzedawania polskiej suwerenności, tożsamości narodowej i honoru, za brukselskie srebrniki.
Polecamy również: Czarzasty chce obalić prezydenta i zakazać wyjścia Polski z UE
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




