Coraz więcej pracowników niemieckiej kolei alarmuje o rosnącej agresji ze strony pasażerów. Związki zawodowe ostrzegają, że jeśli sytuacja się nie poprawi, branżę mogą czekać masowe odejścia z pracy z powodu bezpieczeństwa i poważne braki kadrowe, skutkujące paraliżem przewozów. Według relacji pracowników przytoczonych w mediach, konduktorzy, kontrolerzy biletów czy pracownicy ochrony są ofiarami masowych gróźb, pobić i grupowych napaści.
Niemieccy kolejarze mają dość imigranckiej dziczy. Opisywany przez nich problem potwierdzają statystyki. W Niemczech notuje się obecnie średnio około ośmiu ataków dziennie na pracowników kolei, w tym konduktorów i personel obsługi pociągów. Dane policji federalnej wskazują, że przestępczość na kolei i dworcach kolejowych w Niemczech systematycznie rośnie. W 2024 roku na stacjach i w pociągach odnotowano 27 160 przestępstw z użyciem przemocy, czyli o około 6% więcej niż rok wcześniej.
Jednocześnie ogólna liczba incydentów – od kradzieży po pobicia – sięga setek tysięcy. Według raportów bezpieczeństwa w 2024 roku odnotowano 381 894 wykroczeń i przestępstw na dworcach i w pociągach, co oznacza średnio ponad 1000 incydentów dziennie. W statystykach rosną także poważniejsze przestępstwa. W ubiegłym roku policja zarejestrowała m.in. ponad 980 ataków z użyciem noża oraz około 2200 przestępstw seksualnych na dworcach i w pociągach. Niektóre stacje są szczególnie problematyczne. Przykładowo na głównym dworcu w Lipsku w 2025 roku odnotowano aż 859 przypadków przemocy.
Rosnące statystyki przekładają się także na głośne i tragiczne wydarzenia, które wstrząsały opinią publiczną w ostatnich latach. Jednym z najbardziej szokujących przypadków był atak na dworcu we Frankfurcie w 2019 roku, kiedy nachodźca zepchnął na tory matkę z ośmioletnim synem tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Kobieta zdołała się uratować, jednak chłopiec zginął pod kołami pociągu. Sprawca próbował wcześniej zepchnąć także starszą kobietę.
W styczniu 2023 roku doszło z kolei do brutalnego ataku nożownika w pociągu regionalnym w miejscowości Brokstedt w Szlezwiku-Holsztynie. Sprawca zaatakował pasażerów, zabijając dwie osoby i raniąc kilka kolejnych. Równie głośny był atak muzułmańskiej nożowniczki na dworcu w Hamburgu w 2025 roku, w którym rannych zostało 18 osób. Napastniczkę obezwładnili przypadkowi przechodnie jeszcze przed przyjazdem policji. Jeden z imigrantów wciągnął też pod pociąg przypadkową, młodą kobietę. Obie osoby zginęły.
Pracownicy kolei podkreślają, że rosnąca agresja zmienia charakter ich pracy. Coraz częściej zamiast kontroli biletów czy obsługi pasażerów muszą radzić sobie z agresywnymi osobami, awanturami czy osobami pod wpływem alkoholu i narkotyków. Coraz częściej imigranci bez biletów, zamiast zgodzić się na zapłacenie kary, wyciągają noże.
Związki zawodowe ostrzegają, że jeśli problem przemocy nie zostanie ograniczony – np. poprzez zwiększenie liczby patroli policji, ochrony i monitoringu – kolej może mieć trudności z zatrudnianiem nowych pracowników. Rosnąca przestępczość na dworcach i w pociągach staje się więc nie tylko problemem bezpieczeństwa pasażerów, ale także poważnym wyzwaniem dla funkcjonowania całego systemu transportu publicznego w Niemczech.
NASZ KOMENTARZ: Niemcy chcieli lewicowego „ubogacenia kulturowego”, to je mają.
Polecamy również: SAFE ponad prawem? Sikorski i Tusk chcą otworzyć tę puszkę pandory za wszelka cenę
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





