Polska Wiadomości

Rząd Tuska chce, by polskie uczelnie stały się rozsadnikami imigrantów

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Plany zawarte w rządowym projekcie strategii umiędzynarodowienia szkolnictwa wyższego przewidują, że w perspektywie najbliższej dekady co czwarty student na polskich uczelniach ma pochodzić z zagranicy, zwłaszcza tych spoza Unii Europejskiej i OECD. Projekt strategii zakłada także zwiększenie liczby zagranicznych naukowców nawet pięciokrotnie. W ten sposób w ciągu kilku dekad ma dojść do podmiany polskich elit.

Rząd Tuska chce, by polskie uczelnie stały się inkubatorem imigranckich elit „nowej Polski”. Takie cele przedstawiane są przez zwolenników masowej imigracji jako element „otwarcia Polski na świat” i sposobność do poprawy pozycji akademickiej w globalnej rywalizacji o talenty. Tymczasem ich realizacja budzi poważne wątpliwości natury społecznej, ekonomicznej i kulturowej.

Po pierwsze, istnieje ryzyko, że masowe przyciąganie studentów z krajów o znacznie niższych wskaźnikach jakości edukacji oraz istotnie odmiennych standardach kulturowych doprowadzi do de facto „importu” problemów społecznych i edukacyjnych, zamiast wzmacniania polskiego kapitału ludzkiego. W praktyce polskie uczelnie, zwłaszcza prywatne, coraz częściej postrzegają studentów zagranicznych jako dochodowy segment rynku edukacyjnego – co prowadzi do agresywnej rekrutacji bez dostatecznego nadzoru jakościowego.

Po drugie, strategia ta może złamać spójność akademicką polskiego szkolnictwa wyższego. Rosnący odsetek cudzoziemców wśród studentów oznacza nie tylko większą liczbę zajęć po angielsku, ale też konieczność adaptowania całego systemu dydaktycznego do potrzeb obcojęzycznych, co w efekcie może marginalizować polski język akademicki i rodzimą kulturę nauczania. To zjawisko, choć prezentowane jako „internacjonalizacja”, w praktyce może osłabić unikalny charakter polskich uczelni i standardy dydaktyczne.

Po trzecie, istnieje realne ryzyko, że wzrost liczby studentów zagranicznych będzie maskował poważne problemy demograficzne i finansowe polskich uczelni. Struktura demograficzna Polski wskazuje na spadek liczby młodych ludzi w wieku akademickim, co zagraża stabilności tradycyjnych programów studiów. Zamiast jednak prowadzonych i sensownych reform systemowych, decyzje uczelni i władz rozwiązywane są poprzez masowe przyciąganie cudzoziemców, co jest jedynie krótkoterminowym „łataniem” luk w finansowaniu.

Po czwarte, mimo masowego sprowadzania na polskie uczelnie studentów z krajów „trzeciego świata”, poziom naukowy tych jednostek stoi w miejscu, a nawet się pogarsza. Najlepsze polskie uczelnie są daleko za pierwszą setką światowych rankingów.

Ponadto istnieją uzasadnione obawy, że studenci z krajów spoza UE czy OECD, kierowani głównie motywacjami ekonomicznymi, niekoniecznie realizują cele edukacyjne, lecz traktują polskie studia jako przepustkę do rynku pracy lub kolejnych migracji, w ramach łączenia rodzin. Problemy z tym związane są już częściowo dostrzegalne: zgłaszano przypadki nadużyć wizowych oraz wykorzystywania uczelni jako punktów wejścia do dalszych migracji lub nielegalnych prac, co zmusiło rząd do uszczelnienia systemu wiz studenckich.

Nie można też pominąć, że coraz większa obecność studentów zagranicznych konfrontuje uczelnie z wyzwaniami integracyjnymi i społecznymi, których polski system edukacyjny i administracyjny nie jest jeszcze gotowy skutecznie obsłużyć. Brak doświadczenia w integracji wielokulturowej społeczności może prowadzić do napięć, izolacji i marginalizacji rdzennej społeczności akademickiej.

Wreszcie, problem nie dotyczy wyłącznie sfery akademickiej: polityka „nasycania” uczelni studentami z zagranicy wpisuje się w szerszy trend liberalizacji migracji, który w kontekście polskiego rynku pracy i systemu socjalnego wymaga znacznie głębszej oceny. Opętane wizją multi-kulti władze warszawskie traktują szkolnictwo wyższe jako jedno z narzędzi służące masowej imigracji, choć powinno ono pozostać wyłącznie strażnikiem jakości edukacji i miejscem kształcenia przyszłych liderów Polski, pochodzących z Narodu Polskiego.

NASZ KOMENTARZ: Polskie uczelnie powinny kłaść większy nacisk na jakość kształcenia i realne korzyści dla polskich obywateli z wykształconych absolwentów, zamiast na krótkoterminowe modele finansowania oparte o napływ studentów z zagranicy. Gdyby jednak chodziło tylko o finanse, byłby to niewielki problem. Niestety, uczelnie stały się jaczejkami, służącymi niszczeniu państwa od środka, poprzez promowanie szkodliwego miksu rasowego i kulturowego, którego efekty widzimy codziennie na ulicach Francji, Wielkiej Brytanii i Szwecji.

Polecamy również: Rząd Tuska uderza w przedsiębiorców kolejnym absurdem

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!