Polska Wiadomości

Krakowianie protestują przeciwko lewackiej utopii SCT

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Dziś przed siedzibą Zarządu Dróg Miasta Krakowa oraz Muzeum Narodowym odbyły się protesty przeciwko tzw. „Strefie Czystego Transportu”. Zgodnie z przewidywaniami, Strefa nie ma bowiem nic wspólnego z ekologią. To ideologiczny koncept uderzający w uboższe, polskie rodziny i emerytów, za którym kryje się pazerność polityków POPiS, dążących do znacznego zwiększenia budżetu miasta, kosztem turystów oraz mieszkańców okolicznych powiatów, dojeżdżających do pracy w Krakowie.

Krakowianie protestują przeciwko lewackiej utopii SCT. W Krakowie w sobotę odbył się podwójny protest przeciwko wprowadzonej od 1 stycznia Strefie Czystego Transportu. Setki osób zgromadziły się w dwóch miejscach miasta – przed Zarządem Dróg przy ulicy Centralnej i pod Muzeum Narodowym. Pomimo mrozu, Polacy postanowili pokazać swój sprzeciw wobec absurdów zielonego komunizmu.

Inicjatywa protestowa spotkała się z ogromnym odzewem społecznym, głównie w mediach społecznościowych. Oprócz głosów oburzenia, petycji i skarg, część mieszkańców wzięła sprawy we własne ręce: zaczęła niszczyć znaki informujące o wjeździe do Strefy oraz kamery monitoringu, mające strzec znaków.

– Za Strefami Czystego Transportu nie stoją żadne racjonalne i prawdziwe badania naukowe, które by potwierdzały, że wprowadzenie SCT ma w jakimkolwiek stopniu poprawić jakość powietrza w Krakowie czy w Warszawie. Nie brano pod uwagę przy powstawaniu tych projektów, licznych głosów sprzeciwu, jakie pojawiały się w czasie tzw. konsultacji społecznych – powiedział Sławomir Skiba, prezes Fundacji Wolność i Własność.

Jak wskazał z kolei Adam Hareńczyk z inicjatywy Małopolski Bunt, nieudolne, szkodliwe rządy zarówno poprzedniego, jak i obecnego prezydenta Krakowa (Aleksandra Miszalskiego), pozwoliły na zabudowywanie przez deweloperów naturalnych korytarzy powietrznych przewietrzających miasto. Ten proceder przyczynia się do zanieczyszczania spalinami stolicy Małopolski. Dochodzi do tego polityka ograniczania pasów ruchu, likwidacji miejsc parkingowych, wprowadzania nadmiernych ograniczeń prędkości i ruchu jednokierunkowego. To wszystko wpływa na korkowanie się miasta i nadmierne emisje.

– To wówczas następuje największe zanieczyszczenie, a nie wtedy, kiedy samochody jadą bez przeszkód. 10 samochodów, które poruszają się płynnie, z prędkością dopuszczalną przykładowo 50 kilometrów na godzinę, generuje mniej spalin niż jedno auto stojące przez 5-10 minut w korku – słusznie zauważył Hareńczyk.

– Kraków należy do wszystkich Polaków, a nie tylko do uprzywilejowanych mieszkańców z grubszym portfelem i nowszym samochodem – wskazał z kolei Piotr Bartosz z inicjatywy Kraków dla Kierowców. – Cel protestu jest jasny. Żądamy całkowitego zniesienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie oraz powstrzymania wprowadzania podobnych regulacji w innych miastach. Bronimy wolności poruszania się, prawa własności prywatnej i równości wobec prawa, zamiast dalszego dzielenia narodu pod pretekstem ekologii – dodał.

Mieszkańcy Krakowa i okolic zgodnie zapowiedzieli, że dzisiejsze protesty to dopiero początek walki ze skrajnie lewicowymi władzami miasta. Z kolei zieloni komuniści z urzędu miejskiego z dumą ogłosili, że od 1 do 8 stycznia patrole straży miejskiej zatrzymały ponad 800 samochodów, odnotowały 116 wykroczeń, 113 pouczeń i nałożyły trzy mandaty.

Polecamy również: Trump rozwiąże NATO, by anektować Grenlandię?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!