Felietony

Patologia w relacjach polsko – ukraińskich

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Im bardziej Polska wspiera Ukrainę, tym bardziej strona ukraińska brnie w skrajnie nacjonalistyczne działanie, które nie jest ani propolskie, ani proeuropejskie – Europa, zdaje się, to zaczyna dostrzegać i dba przede wszystkim o swoje interesy, rządzący Polską bagatelizują – w imię czego?
 
Przy okazji dążeń wolnościowych na Ukrainie automatycznie uaktywniają się niebezpieczne środowiska skrajnie nacjonalistyczne. Widać to było jak na dłoni na Majdanie w czerwono-czarnych barwach, które łopotały złowieszczo przy niebiesko-żółtych flagach Ukrainy. Momentami nawet dominowały, a obecnie są sztandarowymi – jak ostatnio 14 października podczas obchodów 75. rocznicy powstania UPA. Dziwne,że nikt przy zdrowych zmysłach, z pięknymi hasłami na ustach mocodawców z Zachodu, tego spektaklu nie przerwał, a wręcz nadal nazywa Rewolucją Godności przymykając również oko na stopniową banderyzację społeczeństwa przez rządzących Ukrainą – czego konsekwencją jest intensyfikacja aktów antypolskich.
 
 Przy okazji ostatniej wizyty wicepremiera i wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego na Ukrainie da się zauważyć kolejny zgrzyt w relacjach polsko-ukraińskich. Strona ukraińska uparcie od czerwca tego roku utrzymuje zakaz poszukiwań i ekshumacji ofiar Rzezi Wołyńskiej. W tej sytuacji słowa ministra Glińskiego brzmią jak złożenie broni na wyrost: 
 
„Jeżeli nie będziemy w stanie rozwiązać satysfakcjonująco dla obu stron kwestii upamiętnień, to postawimy przynajmniej krzyż, data, nazwisko.”
 
To już nawet nie kompromis, to kapitulacja. Mnie zakaz ze strony ukraińskiej kompletnie nie dziwi – skoro im się na to pozwala bezwarunkowo. Minister Gliński oddał hołd pomordowanym przez NKWD spoczywającym na Polskim Cmentarzu Wojennym w Bykowni pod Kijowem, a jednocześnie nie znalazł czasu na chociażby symboliczne zapalenie znicza, by uczcić pamięć Polaków okrutnie wyrżniętych przez upowców, ounowców oraz ich ukraińskich cywilnych pomagierów zarażonych zbrodniczą ideologią. Czyżby już te polskie ofiary na to nie zasługiwały? – tym bardziej,że to właśnie z misją kwestii upamiętnień ofiar Rzezi Wołyńskiej minister Gliński został wysłany na Ukrainę. Ta wybiórcza pamięć poraża i zaskakuje – polski minister pamiętał nawet o ofiarach Majdanu, którzy jak niektórzy eksperci dowodzą (np. dr Iwan Kaczanowski) wcale nie zginęli od kul ludzi prezydenta Janukowycza, ale z rąk ‚ludzi Majdanu.’ 
 
 23 października b.r. w programie Minęła 20 (TVP Info) wybrzmiało echo wizyty ministra Glińskiego na Ukrainie odnośnie rozmów polsko-ukraińskich o prawdzie historycznej – i widać,że Ukraina ma swoją, budowaną na kulcie dla odpowiedzialnych za ludobójstwo:
 
„Jest rosnący opór wobec prawdy historycznej…Ukraina nie chce, ażeby Ukraińska Powstańcza Armia, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów były obciążone zbrodnią ludobójstwa” – dr Ewa Siemaszko.
 
Powtarza się niestety złowieszczy schemat, że ta tendencja jest wprost proporcjonalna od powstania tak zwanej niepodległej Ukrainy, która obecnie znowu walczy z agresją, tym razem ponoć rosyjską. Dlaczego więc Ukraina sprzedaje broń Rosji? – swojemu rzekomemu wrogowi, a ludność wschodniej Ukrainy właśnie w Rosji szuka schronienia w liczbie zbliżonej do imigracji do Polski z Ukrainy,lecz głównie z części nie objętej walkami – tej zachodniej, która buduje tożsamość na UPA?
 
„Pamiętajmy, że między Polską,a Ukrainą został zawarty traktat w 1992 roku i ten traktat  konsekwentnie jest nieprzestrzegany i dzisiaj mamy tego przykład, bo 18. punkt tego traktatu mówi:
  Obywatele obu stron będą mieli dostęp do grobów, cmentarzy i miejsc pochówku rodaków, które znajdują się na terytorium drugiej strony … Ukraina nie przestrzega Traktatu”
, podkreśla Ewa Szakalicka, reżyser i publicystka.
 
Sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, Michał Dworczyk przyznaje natomiast, że Polska jest krajem wspierającym Ukrainę, Polska sekundowała Ukrainie w dążeniach do wejścia w struktury unijne i nadal wspiera Ukrainę, ale jednak zauważa też o dziwo:
 
„Dzisiaj kiedy obserwujemy politykę Ukrainy prowadzoną w sposób przemyślany, zorganizowany i konsekwentny; politykę, która jest oparta o mit zalożycielski OUN, UPA – to też trzeba sobie jasno powiedzieć – to nie jest polityka antypolska dlatego,że wątki związane z ludobójstwem dokonanym przez OUN i UPA na Polakach są całkowicie pominięte. buduje się narrację UPA jako partyzantów.”
 
Czyli idąc tym tokiem myślenia Niemcy analogicznie mogliby budować fałszywą narrację prożydowską i propolską pomijając fakt ludobójstwa z rąk niemieckich nazistowskich formacji i gloryfikując dobrych Niemców np. z Wermachtu, którzy padli ofiarą Hitlera i jemu podobnych?
 
 Minister Dworczyk kontynuując:
„…ta polityka ma swój konkretny wymiar – to są programy na wyższych uczelniach, to młodzi ludzie którzy wyrastają z nieprawdziwą wizją historii i którzy będą coraz częściej nie rozumieli sąsiadów z Polski, którzy mówią: Słuchajcie! – nie możecie gloryfikować zbrodniarzy, nie możecie stawiać pomników ludziom, którzy mają krew na rękach!”
 
Dlaczego wobec tego do Polski zaprasza się banderfana Wiktora Juszczenkę, który uhonorował Stepana Banderę i do tego pozwala mu się w rozmowie w RMF FM siać takie oto herezje?
 
„Tak jak dla Polaków bohaterem jest Armia Krajowa, tak dla Ukraińców bohaterem jest UPA… Najlepszym przykładem dla Bandery był właśnie Piłsudski.”
 
Dlaczego bezwarunkowo wspiera się Petro Poroszenkę i nie pozbawia się go Orderu Orła Białego nadanego przez prezydenta Bronisława Komorowskiego 16 grudnia 2014 roku, mimo iż Poroszenko pół roku po otrzymaniu tak honorowego odznaczenia wręcz prowokacyjnie podpisał ustawę uznającą UPA i OUN za bohaterskie formacje? Tak wygląda ten dialog historyczny z Ukrainą.
 
Mający wpływ na polską politykę popadli w jakiś obłęd i niedawno przyjmowali na salonach Micheila Saakaszwilego przyczyniając się do nielegalnego przekroczenia przez niego granicy polsko-ukraińskiej gdzie jest Enemy Number One urzędującego postpuczowego prezydenta wspieranego de facto oficjalnie przez stronę polską. Zarówno Saakaszwili, jak i Poroszenko mają jednak coś co ich łączy – i jednego, i drugiego witają pogrobowcy UPA z czerwono-czarnymi szmatami. Saakaszwilego tak witali tuż za polską granicą. Na terenie Ukrainy też temu przyjacielowi czołowych polskich polityków towarzyszyły upadłe flagi.
 
Oby tylko politycy i dziennikarze traktując Ukrainę jak kraj specjalej troski, wręcz nietykalny – nie doprowadzili do większego konfliktu między Polakami łaknącymi prawdy w relacjach polsko-ukraińskich, a imigrantami z Ukrainy, którzy przybywają do Polski z zakłamaną wersją historii często w przekonaniu,że przecież ludobójstwo miało miejsce, ale po obu stronach – i to z naciskiem na to,że do niego doprowadziła polityka II Rzeczypospolitej. Zgadzam się z ministrem Dworczykiem,że nie mamy prawa Ukrainie wybierać bohaterów, ale mamy prawo żądać prawdy. Dlaczego więc żądamy konsekwentnie, ale nie dość skutecznie? – przecież nie tyle konsekwencja, co skuteczność liczy się w polityce. Ukraina w swojej jest skuteczna, i to wbrew polskiej racji stanu.
 
Minister Dworczyk zdaje sobie sprawę również z tego,że
„…sytuacja ulega pogorszeniu i nawet mamy zakaz poszukiwań ofiar września 1939 roku, którzy na terenie byłego województwa lwowskiego polegli w walce z Niemcami. Mało tego – wśród tych oddziałów Wojska Polskiego przecież tam służyli też Ukraińcy.”
 
Natomiast co do rosnącego kultu UPA na Ukrainie pani Ewa Szakalicka zareagowała bez ogródek:

„Jeżeli ci bohaterowie dokonali ludobójstwa, to mamy normy prawa międzynarodowego, do tych norm Ukraina powinna się stosować … My mamy obowiązek jako państwo prawa, jako państwo demokratyczne stosować się do norm prawa międzynarodowego, również Ukraina – i nic ją z tego nie zwalnia!”
 
„To jest celowe i zorganizowane zacieranie polskich śladów … przez usuwanie języka polskiego i innych narodowych w edukacji szkolnej. Węgry bardzo ostro zareagowały na ustawę o języku nauczania nazywając ja haniebnym posunięciem. My jako państwo tutaj milczymy. Dalej – do mnie docierają wiadomości,że z miejsc publicznych usuwane są napisy, które jeszcze zostały na przykład na budynkach z czasów II Rzeczypospolitej – napisy w języku polskim” – zauważa dr Ewa Siemaszko.
 
Redaktor Klarenbach nie wytrzymał i pyta: „To po co nam taki przyjaciel?”
 
Minister Dworczyk stwierdził na początku dyskusji,że Polska nie tyle mecenasem, co krajem wspierającym Ukrainę jest, a sam wchodzi w rolę mecenasa Ukrainy:
 
„Po pierwsze kiedy za każdym razem mamy do czynienia z takimi incydentami antypolskimi władze polskie bardzo jasno i stanowczo reagują. My jako Prawo i Sprawiedliwość zawsze podnosiliśmy ten fakt, że zawsze musimy budować relacje w oparciu o prawdę. To Prawo i Sprawiedliwość było inicjatorem uchwały, która 11 lipca stworzyła nowe święto państwowe … wspominamy pamięć ofiar ludobójstwa.”
 
Tylko co z tych reakcji wynika? – Ukraina ma probanderowską ustawę, Polska jedynie symboliczną uchwałę przyjętą nie 11 lipca, a 22 lipca 2016 roku – by nie robić przykrości Ukrainie obecnej wówczas w Polsce podczas manewrów Anakonda. Zresztą tuż po premierze filmu „Wołyń” w uzgodnieniu ze stroną ukraińską, wspólnie z Radą Najwyższą Ukrainy pojawiła się „Deklaracja Pamięci i Solidarności” podkreślająca wspólną walkę Polaków i Ukraińców z sowieckim okupantem i mówiąca przy okazji o potrzebie bezstronnych badań historycznych zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie – zakaz ekshumacji szczątków ofiar Rzezi Wołyńskiej na Ukrainie przeczy tym zapisom.
 
Z ust ministra Dworczyka musiało paść sakramentalne, że na tym napięciu korzystają wrogowie Polski i Ukrainy. Dodaje rzecz kuriozalną, iż korzenie i połączenia nacjonalistów z partii Swoboda i Prawego Sektora prowadziły często do Federacji Rosyjskiej. Brakowało tylko, żeby minister rzucił konkluzją, że korzenie zbrodniczych formacji jak UPA i OUN prowadzą również do pogrobowców ZSRS.
 
„Ja jestem jednak optymistą, dlatego, że … to są dwa bratnie narody – Polacy i Ukraińcy. Mało tego – poza wspólną historią … sytuacja geopolityczna skazuje na siebie te oba narody.
Gdyby nie państwo ukraińskie, to problem agresywnej Federacji Rosyjskiej … mielibyśmy na granicy pod Przemyślem. Choćby z tego powodu nie należy mówić,że nic nam Ukraina nie daje.Dzisiaj ukraińscy żołnierze walczą o to, żeby Europa mogła spokojnie funkcjonować.”

 
Po czym na ten wywód wychwalający prowadzących bratobójczą tak naprawdę wojenkę redaktor Klarenbach natychmiast zareagował:
 
„Nacjonalistom ukraińskim marzy się samoistna Ukraina z Przemyślem …, właśnie z Tarnowem, właśnie z Krakowem.”
 
Mimo to minister Dworczyk podkreśla:
 
„Wierzę, że ten narodowo-niepodległościowy nurt na Ukrainie, który nie chce budować na kłamstwie, na gloryfikacji morderców we współczesnej tożsamości wygra.”
 
Trudno dać temu wiarę, wiara – marne to zresztą podwaliny w polityce, w sytuacji gdy na terenie całej Ukrainy obowiązuje wszystkich bez wyjątku probanderowska ustawa. 
 
„My ciągle dajemy, a Ukraińcy działają .. z jednej strony burzymy się, że mówimy Naziści, nie Niemcy, a z drugiej strony próbujemy inne standardy przyjmować jeżeli chodzi o Ukrainę?”
 
– czyli Banderowcy, nie Ukraińcy – a przecież ukraińscy sąsiedzi często czynnie wspierali zbrodniarzy z UPA i OUN-u. Pani Szakalicka słusznie podkreśla,że nacjonalizm ukraiński był antypolski i zakładał powstanie Ukrainy na terenie polskich województw, co zresztą udało się im zrealizować. 
 
Dodam, że obecni ukraińscy nacjonaliści żądają powiększenia Ukrainy o kolejne województwa kosztem Polski. Polski rząd niestety to bagatelizuje, minister Dworczyk również nie widzi realnego zagrożenia. Zagrożenie natomiast dostrzega w o wiele słabszej od naszych sojuszników Rosji. Wobec tego zastanawiam się na ile pewny ten nasz sojusz z NATO i USA skoro tak ciągle obawiamy się Rosji, do tego nie widząc kompletnie zagrożenia ze strony Ukrainy, która ustawowo gloryfikuje odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach ku uciesze tych co żądają kolejnych polskich ziem na wschodzie.
 
Jolanta Lamprecht

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Komentarze